zaloguj się   |   załóż konto   |   mapa strony   |

Cykl IV - 6

Cykl IV

VI Niedziela Wielkiego Postu – Śmierć – zwycięstwo miłości

Przyszli na miejsce zwane Czaszką. Tam ukrzyżowali Jezusa i złoczyńców, jednego po prawej, a drugiego po lewej stronie. A Jezus mówił:
– Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.
I „dzieląc się Jego szatami, rzucili losy.”
Była już prawie szósta godzina i ciemność zaległa całą ziemię aż do godziny dziewiątej, bo słońce się zaćmiło. Zasłona w świątyni rozdarła się na dwie części. A Jezus zawołał mocnym głosem:
– Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego.
I po tych słowach skonał. A setnik zobaczywszy, co się stało, wielbił Boga, mówiąc:
– To był naprawdę sprawiedliwy człowiek!
I wszystkie tłumy, które zeszły się na to widowisko, ujrzawszy, co się stało, wracały, bijąc się w piersi. (Łk 23, 33-34; 44-48)
W ubiegłym tygodniu przyglądaliśmy się Jezusowi, jak Mu złorzeczono i przeklinano Go, szydząc aby zszedł z krzyża. A gdy Jezus nie uległ tej propozycji i wytrwał na krzyżu do końca, jego śmierć ze słowami przebaczenia na ustach: „Ojcze, przebacz im…” wywołała u większości widzów nie kłamany szacunek: „tłumy, które zeszły się na to widowisko, ujrzawszy, co się stało, wracały, bijąc się w piersi”. Powiedzielibyśmy – otworzyły się im oczy, czego dowodem są słowa setnika: „To był naprawdę sprawiedliwy człowiek!” Wielu zaś odeszło spod krzyża z wątpliwością – czy przypadkiem nie był On jednak tym oczekiwanym Mesjaszem i Synem Bożym.
Śmierć, która jest owocem nienawiści została zwyciężona przez miłość, której owocem jest życie. A jest to miłość ogromna, bezgraniczna – o jaką trudno na ziemi, bo pochodzi wprost od Boga. Do takiej to miłości chciał przekonać swoich słuchaczy nauczaniem po palestyńskiej ziemi Syn Boży. W obliczu jego śmierci na krzyżu – śmierci z miłości i z miłością na ustach – wszystko to co Jezus mówił, gdy chodził po ziemi jako człowiek, nagle nabrało ogromnej mocy i wielkiego znaczenia. Nawet na setniku, który pewnie nie znał osobiście Jezusa, Jego śmierć zrobiła ogromne wrażenie. Dotąd bowiem wszyscy wątpiący i złośliwie do Niego ustosunkowani mogli mówić o Jezusie i Jego nauce: Takie tam gadanie! A teraz? Teraz to już co innego! Skoro Chrystus za to co głosił oddał dobrowolnie swoje życie – to zmusza do zastanowienia!
Ale czy to może mieć jakieś znaczenie dla nas – chrześcijan XXI wieku? Przecież my już przyjęliśmy, że On jest Bogiem, obiecanym Mesjaszem. Cóż możemy więcej? Wierzymy w Boga, chodzimy do kościoła, obchodzimy świata religijne, staramy się Go naśladować… Co jeszcze można zrobić w tej sprawie? Może nam tu coś podpowie zdarzenie z lat końca ostatniej wojny.
Jest maj 1945r. Druga wojna światowa zakończyła się. Pokonane Niemcy zostały zajęte przez wojska amerykańs¬kie, angielskie, sowieckie. W małym miasteczku nie¬mieckim kompania żołnierzy amerykańskich postanowiła odbudować kościół, zupełnie zniszczony przez bomby. Podczas wywożenia gruzu, jeden z żołnierzy znalazł głowę Jezusa Ukrzyżowanego, była z pewnością bardzo stara. Uderzyło go piękno tego oblicza, pokazał je ko¬legom.
– Poszukajmy dalszych kawałków i zrekonstruujemy krucyfiks – zaproponował jeden z żołnierzy.
Wszyscy zaczęli bardzo cierpliwie przeszukiwać gruzy. Szukając tu i tam, przede wszystkim w pobliżu ołtarza, odnaleźli wiele fragmentów krzyża. Dwaj żołnierze cierp¬liwie zaczęli składać połamany krzyż. Ale nikt nie znalazł rąk Jezusa. Gdy kościół odbudowano, również krucyfiks wrócił na swoje miejsce, na ołtarzu. Brakowało jedynie rąk. Ale jeden z żołnierzy umieścił u stóp krucyfiksu kartkę z napisem: „Teraz mam jedynie twoje ręce”.
Tak. To ja mam być teraz przedłużeniem Chrystusowej miłości do całego świata, a zwłaszcza dla każdego człowieka.
Ks. Jan Twardowski w „Kilku Myślach na Wielkanoc” pisze: „Żeby iść za Panem Jezusem, naśladować Go, nie wystarcza tylko spełniać to, co nakazane przykazaniem: widzieć Pana Boga, szanować Jego Imię, czcić dzień święty, czcić matkę i ojca, nie kraść, nie zabijać, nie cudzołożyć... Żeby iść za Panem Jezusem trzeba czegoś więcej. Jezus powiedział: „Kto chce, niech weźmie krzyż i niech idzie za Mną.” Iść za Jezusem nie dlatego, że jest taki obowiązek, że jest takie przykazanie, ale iść za Nim, jak za kimś, kogo się pokochało, kogo się wybrało jako ten najwięk¬szy skarb w swoim życiu. Jezus zawsze przedkładał etykę miłości nad etykę obowiązku. Miłość przymuszona nie jest miłością.”
Dlatego też Jezus daje nam dzisiaj dziwną propozycję. Nam ludziom XXI w. Ludziom zapatrzonym bardziej w byt doczesny niż kiedykolwiek dotąd. Daje propozycję niesienia krzyża wraz z Nim. Tak jak kiedyś powiedział swoim uczniom mówi dziś do nas: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? (Mt. 16,24b-26)
Dobry Boże, kto dziś chce dobrowolnie przyjąć krzyż na swoje ramiona? Powiesić na ścianie to może jeszcze tak. Coraz częściej jednak jako tajemniczy amulet lub tradycyjny znak czy dzieło sztuki – ale wziąć na swoje ramiona? Do tego chyba byłby zdolny tylko jakiś szaleniec? Ale może ta propozycja wcale nie jest to taka absurdalna jak się wydaje?
Jezus Chrystus przez krzyż zbawił świat. Ten krzyż daje nam też miłujący Ojciec, a Jezus mówi, aby go wziąć na każdy dzień. Co to znaczy zgodzić się na niego, nie omijać krzyża, nie zwalać go na innych. Zastanówmy się przez chwilę: jaki krzyż dał dzisiaj Bóg każdemu z nas ? Może dzisiaj twoim krzyżem jest ból głowy, albo to, że jesteś w tej chwili głodny, albo doznałeś w tym tygodniu niepowodzenia w szkole, albo to, że twoja ma¬tka leży w szpitalu, a ciebie przejmuje lęk, co będzie dalej? Może twoim krzyżem jest brak zdolności do któregoś z obowiązujących przedmiotów w szkole? Może myśl, że nie masz tego co ci jest potrzebne, lub że musisz codziennie tkwić na przystanku autobusowym aby dojechać do pracy? Mo¬że to jest krzyż kalectwa, krzyż, że ktoś w domu jest nieuleczalnie chory? Popatrz – niesiesz krzyż, czy tego chcesz czy nie. Bo inaczej nie można. A skoro go już masz, to może lepiej nieść go tak, aby to przyniosło ci korzyść – i teraz i w przyszłości.
Jezus mówi – weź swój krzyż. Gdy chrześcijanin zgodzi się na swój krzyż, wtedy powtarza się w jego życiu to, co miało miejsce z krzyżem Chrystusa, to znaczy, że ten krzyż staje się krzyżem chwalebnym. Nie będzie tak uwierał i da spokój, a nawet ukojenie. Pierwsi chrześcijanie rozumieli to gdy śpiewali pieśń:
„Chwalebny krzyż zmartwychwstałego Pana
Jest dziełem mojego zbawienia.
On moim pokarmem. On moją rozkoszą.
W jego korzenie wrastam,
W jego gałęziach odpoczywam. (...).
Drzewo życia wiecznego.
Podpora wszechświata, kościec ziemi.
Twój wierzchołek sięga nieba,
A w twoich ramionach otwartych
Jaśnieje miłość Boga”.
Można nieść krzyż na ramionach z radością, a nawet w jego cieniu odpoczywać. Można się chronić w jego cieniu jak pod parasolem. Można z niego czerpać siły a nawet rokosz i wszystko co najlepsze. Tylko trzeba uwierzyć. Mocno uwierzyć i trzymać się go codziennie i mocno.
Wrócimy za chwilę do naszych domów, aby żyć dalej w miejscach i na stanowiskach, na których postawił nas Pan. Bo wszystko dzieje się w naszym życiu z Jego woli. Będą w naszym życiu nadal: radości i smutki, wzloty i upadki, spełniane marzenia i takie, których nigdy nam się nie uda tu na ziemi zrealizować. Będzie tak jak było dotąd. Ale może być inaczej z niesieniem tego wszystkiego co nas spotyka – bardziej świadomie, dojrzale, odpowiedzialnie – a przede wszystkim z większą miłością. A to by znaczyło, że nauczyliśmy się czegoś bardzo ważnego z tegorocznego Wielkiego Postu. Że jesteśmy odrobinę lepszymi ludźmi i odrobinę bliżej własnego zbawienia.
Tobie zaś dobry Jezu, który umarłeś na krzyżu dla nas i za nas, chcemy dziś z wiarą i wdzięcznością powiedzieć na zakończenie naszych rozważań „Gorzkich Żali” słowa, którymi kiedyś wołał nasz wielki poeta Leopold Staff:
„Jak Ciebie, Panie mój, gwoździe do krzyża,
Tak mnie do Ciebie miłość przybiła
I nie oderwie, co – słaba! – omdlewa.
Jakaż mi strona: czy prawa, czy lewa
U boku Twego? Nie wiem, byle była,
Co jeno łaski Twojej się spodziewa.
Nie wzniosłem, jak ów z Arymatei
Człowiek, ciężkiego krzyża na Twej drodze,
By Twe podzięki odebrać najsłodsze.
Ale nie tracę, o Panie, nadziei
I grzeszne serce me nie żyje w trwodze,
Boś z lewej strony dojrzał serce w łotrze.”


ks. Piotr Kufliński

Przeznaczeni.plPłockie strony

Wymiana Banerow Stron Chrzescijanskich
Friends link: visio-2013-pro-key microsoft-stellt-android-smartphone-projekt-key GĂźnstiges-8-Zoll-Tablet-von-MAS-Elektronik-key Microsoft-Project-2013-Professional-key microsoft-project-2013-editionen-key project-professional-2013-de-key microsoft-project-standard-professional-key ms-project-2013-uebersicht-preis-key microsoft-project-professional-2013-deutsch-pc-key microsoft-project-professional-2013-sale-key microsoft-project-professional-2013-product-key-kaufen microsoft-project-professional-2013-32-bit-key-kaufen office-project-keys-kaufen
Friends link: Windows-7-Professional-SP1-Key Windows-7-Professional-SP1-Key-2 Windows-7-Professional-SP1-Key-3 Windows-7-Professional-SP1-Key-4 Windows-7-Professional-SP1-Key-5 Windows-7-Professional-SP1-Key-online Windows-7-Professional-SP1-Key-online-2 Windows-7-Professional-SP1-Key-online-3 Windows-7-Professional-SP1-Key-online-4

Friends link: windows-7-home-premium-key-cheap buy-windows-7-home-premium-key purchase-windows-7-home-premium-key windows-7-home-premium-key-sale windows-7-enterprise-key-cheap windows-7-enterprise-key-sale windows-7-enterprise-key-online windows-7-home-premium-key-online buy-windows-7-enterprise-key purchase-windows-7-enterprise-key
300-208 www.pass4suresale.com 70-485 http://www.examskip.com/ 70-643