zaloguj się   |   załóż konto   |   mapa strony   |

Cykl III - 4

Cykl III

IV Niedziela Wielkiego Postu – Grzech – upadek?

„Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Syreny, który wracał z pola i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolim-skie, nie płaczcie nade mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły i piersi, które nie karmiły. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż stanie się z suchym?” (Łk 23,26-31)
Męka naszego Zbawiciela wkracza w decydującą fazę. Pozostało jeszcze – bagatela – zanieść belkę krzyża na miejsce straceń – Golgotę – pozwolić się przybić i umrzeć na krzyżu.
Droga z pretoriom Piłata na Golgotę mogła liczyć około 600 – 700 metrów i mogła trwać w wypadku Jezusa około pół godziny ze względu na skrajne wyczerpanie skazańca. Świadczy o tym fakt, że żołnierze w „trosce” o to by skazaniec doszedł żywy przydzielają Mu do pomocy przygodnie spotkanego człowieka – Szymona z Syreny. Co działo się po drodze przekazuje nam tradycja chrześcijańska notując trzy upadki Jezusa. A może było ich więcej? Spotkanie z Matką; bohaterski czyn Weroniki, która podbiega, aby otrzeć twarz Jezusowi; i chwilę odpo-czynku, którą dają Mu żołnierze bojąc się by im nie umarł po drodze. To właśnie wtedy Jezus zwraca się do zawodzących płaczem kobiet, że nie chce ich łez nad swoim cierpieniem, a wo-lałby bardziej, aby płakały nad sobą i swoimi dziećmi. Nawet w takim momencie Chrystus myśli raczej o innych niż o sobie i swoim bólu. Myśli o nas wszystkich, którzy możemy Jego wysiłek zmarnować i zaprzepaścić. A mogą to zrobić nasze grzechy.
Dzisiejszy człowiek nie lubi słyszeć tego słowa – grzech. Cóż to za anachronizm! Przeżytek! Ciemnota! Jaki grzech? To było w średniowieczu, ale dziś? I tego chyba Chrystus najbardziej się obawiał! Odrzucając pojęcie grzechu i jego istnienie, odrzucimy też sensow-ność całej drogi krzyżowej i śmierci Boga za nas. A jeśli już uznaję grzech, to tylko u innych ale nie u siebie.
„Mogę Panie litować się nad Twoimi cierpieniami i nad cierpieniem świata.
Ale płakać nad własnymi grzechami to inna sprawa.
Lubię także lamentować nad grzechami innych.
To łatwiej.
Na tym się dobrze znam: codziennie cały świat defiluje przed moim trybunałem.
Znalazłem już winnych: polityka, ekonomia, nory mieszkaniowe, alkohol, kino, praca, ludzie, którzy nic nie robią, proboszczowie, którzy nic nie rozumieją, chrześcijanie.
I wielu innych, Panie, wielu innych!
W sumie prawie cały świat – oprócz mnie.
Panie, naucz mnie, żem grzesznik!”
Grzech może bardzo zmienić człowieka. Zmienić jego serce. Kiedyś przyszedł do spowiedzi człowiek, który tłumaczył swoje złe postępowanie tym, że przecież inaczej nie może, bo teraz są takie czasy. On musi pracować, nawet w niedzielę, i nie ma czasu dla Pana Boga. Był zdziwiony, a nawet oburzony, że ksiądz taki tępy i nie może tego zrozumieć. Usłyszał wtedy odpowiedź: „Nawet, jeśli ja zrozumiem, to czy Bóg to zrozumie! Przecież to On wyda ostateczny werdykt w tej sprawie!”
Grzech tak bardzo zmienia człowieka, że można to nawet zobaczyć na jego twarzy. Sławny malarz włoski Leonardo da Vinci chciał w młodości namalować głowę anioła i szukał wzoru – modela. U swoich znajomych znalazł dziecko, którego twarz, jasne włosy i niebie-kie oczy nadawały się znakomicie, aby je utrwalić na płótnie. Tak powstał jeden z najpięk-niejszych obrazów anioła. Gdy się da Vinci zestarzał, zapragnął namalować obraz przedstawiający Wieczerzę Pańską. Malował go przez szereg lat. I oto, aby namalować twarz Judasza, trzeba mu było znowu odpowiedniego modela. Szukał go długo w zaułkach miasta, w spelun-kach – i nie mógł znaleźć. Aż wreszcie natknął się na człowieka w łachmanach, którego twarz naznaczona występkiem i grzechem wydała mu się stosowna. Przyprowadził go do swojej pracowni i tam się okazało, że ów upadły człowiek służył malarzowi niegdyś jako model owego anioła, którego malował w młodości. Tak bardzo grzech potrafi zmienić człowieka, że nawet zeszpeci jego twarz.
Św. Dominik Savio miał takie hasło swojego życia „Raczej umrzeć niż zgrzeszyć”. A my? Jaki jest nasz stosunek do grzechu? Skoro potrafimy się targować przy konfesjonale jak prze-kupnie, że to, co zrobiliśmy nie jest grzechem, a przynajmniej nie takim wielkim…
Izraelici w Starym Testamencie rozumowali tak: za grzech należy się człowiekowi śmierć, bo obraził Boga i tylko Jego miłosierdzie sprawia, że Bóg nie domaga się takiej kary dla człowieka. Może on zamiast swojego życia złożyć Bogu w ofierze zwierzę.
Dzięki temu, że Chrystus umarł na krzyżu za nasze grzechy, możemy mieć Jego siłę, aby po-wstać nawet z największego upadku i iść przez życie dalej, lepiej i piękniej. Ale czy my tak właśnie chcemy?
Niemiecki pisarz Ludwik Ganghofer opowiada, że zwiedzał przed I wojną światową domki mieszkalne robotników hut szkła w Czechach. Wyrabiali oni szklane ozdoby i zabaw-ki. Uderzyło go gustowne i piękne urządzenie mieszkań: jasne okna, białe firanki, lśniące zwierciadła, obrazy, dywany, błyszczące meble. Zaskoczony tym widokiem pisarz zapytał: „Skąd się to bierze, że właśnie wy, robotnicy hut szkła, macie tak cudownie urządzone miesz-kania, że w waszych domach jest tyle blasku, jasności, czystości i piękna?” Na to usłyszał odpowiedź: „Żyjemy niedługo. Nasz zawód spala nam stosunkowo prędko płuca. Rzadko który z nas przekracza czterdziestkę. Dlatego staramy się uczynić nasze życie czyste i piękne. Trzymać z daleka wszelki bród, pospolitość wszystko, co źle nastraja i zatruwa życie”.
Oni w taki właśnie sposób chcieli to swoje krótsze niż innych ludzi życie uczynić przez te drobiazgi bardziej radosnym. Największą jednak radość może człowiekowi sprawić to, iż wie, że Bóg jest jego przyjacielem. A to jest możliwe tylko wtedy, gdy człowiek uzna, że jest na świecie grzech. Również w nim samym. I będzie robił wszystko, aby się go pozbyć.
Ale my jesteśmy w życiu zajęci bardziej czymś innym. Może nawet tym, by urządzić sobie na ziemi to nasze mieszkanie jak najpiękniej – tak jak ci hutnicy. A Bóg gdzieś tam na końcu wszystkich naszych spraw. Tymczasem to my jesteśmy świątynią Boga jak mówi św. Paweł i o ten dom powinniśmy dbać w pierwszej kolejności.
„A szło za Nim mnóstwo ludu” – powiada ewangelista. I my za Nim idziemy, bo przyszliśmy tu właśnie za Nim do tej świątyni. Może ronimy gdzieś w duszy łzy nad Jego cierpieniem, ale nic nie rozumiemy, tak jak spotkane na drodze krzyżowej przez Jezusa kobie-ty. To nie o płacz nad Jezusem chodzi! Podobnie jak nie o to, byśmy rozeszli się do domów w przeświadczeniu, że zrobiliśmy coś wielkiego, bo przyszliśmy na Gorzkie Żale a przecież mogliśmy nie przyjść. Tylu innych nie przyszło. A więc my ponieważ przyszliśmy jesteśmy lepsi. O nie! To jest największy grzech! Grzech pychy, od którego początek biorą wszystkie inne.
My musimy dziś zapłakać nad sobą – tak jak radzi Chrystus. A zapłakać nad sobą to znaczy paść na kolana przed kratką konfesjonału. Ale z takim prawdziwym żalem! Którym się nie usprawiedliwiam ale oskarżam i chcę żyć inaczej. A potem powstać, by nie być dalej suchym drzewem, lecz zielonym – jak mówi Chrystus. Potraktujmy spowiedź św. nie jako odprawie-nie jakiegoś obrzędu, ale jako prawdziwe nawrócenie. I nie bójmy się jej! Nikt, nawet naj-większy grzesznik nie powinien bać się Boga i Jego łaski! Chyba, że chce sobie zadrwić z Niego. Wtedy lepiej się nie zbliżaj człowieku, bo On nie pozwoli drwić z siebie bezkarnie.
Niezdecydowanym zaś mówi:
„Moje dziecko, jestem przy tobie,
Nie opuściłem cię.
Jakże mało masz wiary!
Jesteś za bardzo pyszny,
Wciąż liczysz na siebie.
Jeżeli przez wszystkie pokusy chcesz przejść bez upadku, bez słabnięcia, spokojny, pogodny.
To trzeba byś oddał się w moje ręce
Trzeba byś uznał, że jeszcze nie jesteś dojrzały, jeszcze nie dość silny.
Trzeba byś zgodził się na kierowanie sobą,
Jak dziecko
Jak moje jedyne dzieciątko.
Więc podaj mi rękę i nie bój się niczego.
Jeżeli będzie błoto, poniosę cię w mych ramionach
Ale trzeba, żebyś się stał malutki, maleńki
Bo tylko małe dzieci Ojciec nosi.”


Ks. Piotr Kufliński

Przeznaczeni.plPłockie strony

Wymiana Banerow Stron Chrzescijanskich
Friends link: visio-2013-pro-key microsoft-stellt-android-smartphone-projekt-key GĂźnstiges-8-Zoll-Tablet-von-MAS-Elektronik-key Microsoft-Project-2013-Professional-key microsoft-project-2013-editionen-key project-professional-2013-de-key microsoft-project-standard-professional-key ms-project-2013-uebersicht-preis-key microsoft-project-professional-2013-deutsch-pc-key microsoft-project-professional-2013-sale-key microsoft-project-professional-2013-product-key-kaufen microsoft-project-professional-2013-32-bit-key-kaufen office-project-keys-kaufen
Friends link: Windows-7-Professional-SP1-Key Windows-7-Professional-SP1-Key-2 Windows-7-Professional-SP1-Key-3 Windows-7-Professional-SP1-Key-4 Windows-7-Professional-SP1-Key-5 Windows-7-Professional-SP1-Key-online Windows-7-Professional-SP1-Key-online-2 Windows-7-Professional-SP1-Key-online-3 Windows-7-Professional-SP1-Key-online-4

Friends link: windows-7-home-premium-key-cheap buy-windows-7-home-premium-key purchase-windows-7-home-premium-key windows-7-home-premium-key-sale windows-7-enterprise-key-cheap windows-7-enterprise-key-sale windows-7-enterprise-key-online windows-7-home-premium-key-online buy-windows-7-enterprise-key purchase-windows-7-enterprise-key
300-208 www.pass4suresale.com 70-485 http://www.examskip.com/ 70-643