zaloguj się   |   załóż konto   |   mapa strony   |

Cykl II - 6

VI Niedziela Wielkiego Postu – Krzyż – cierpienie i nadzieja

„Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc tam Go pilnowali. A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus Król żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców: jednego po prawej, drugiego po lewej stronie. Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali go i potrząsali głowami mówiąc: Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach odbudowujesz, wybaw sam siebie, jeśli jesteś Synem Bożym zejdź z krzyża. Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi szydząc powtarzali: Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest Królem Izraela niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym. Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani.
Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eli Eli lema sabachthani? To znaczy, Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił? Słysząc to niektórzy ze stojących tam mówili: On Eliasza woła. Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę napełnił ją octem, włożył na czcinę i dawał Mu pić. Lecz inni mówili: Poczekaj! Zobaczymy czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.”
Tak wyglądały według ewangelisty Mateusza ostatnie godziny ziemskiego życia Jezusa Chrystusa. Trzy godziny konania w straszliwych męczarniach. Przebite ręce i nogi. Poranione całe ciało od biczowania, głowa od cierniowej korony, brak powietrza w płucach. I na dodatek drwiny i szyderstwa gapiów obojętnie patrzących na śmierć. Czy można sobie wyobrazić gorszą śmierć. Może byliśmy przy śmierci kogoś bliskiego, patrzyliśmy w jego oczy – może też umęczone od straszliwych boleści, jakiejś strasznej choroby. Może byliśmy w Oświęcimiu i oglądaliśmy miejsca gdzie ginęli w strasznych męczarniach nasi rodacy. I byliśmy tym przerażeni. Ale te wszystkie cierpienia nie są wstanie nawet w części dorównać cierpieniom Chrystusa na krzyżu.
Umierał wielki uczony, profesor Neander, człowiek bogobojny. Na łożu śmierci majaczył. Wydawało mu się, że jest na sali wykładowej. Nagle ocknął się, oprzytomniał i powiedział: A teraz chodźmy do domu – i umarł. Do domu, do Ojca – oto czym może być odejście ze świata. Tak było u Chrystusa w ostatniej godzinie i tak powinno być w ostatniej godzinie naszego życia.
Starożytny pisarz Plutarch napisał dzieło, które zatytułował: „Żywoty sławnych mężów” We wstępie napisał: Kto żywoty te czytać będzie musi postawić sobie pytanie – czy też jestem takim? Te słowa możemy – my chrześcijanie – odnieść do siebie gdy stajemy pod krzyżem. Pytamy więc: Czy jest coś w naszym życiu co oglądamy u Chrystusa? Czy jasno widzimy kierunek w którym rozwija się nasze życie? Czyśmy dobrze uchwycili tę nić żywota jaką podaje Ukrzyżowany, a która ma nas zaprowadzić do Ojca w wieczności? To ważne pytanie! Na Golgocie widzimy nie tylko cienie, okropności cierpień i mroki śmierci, lecz również niezwykłe blaski i jasność. Poprzez chmury i cienie prześwieca tam słońce nowego życia.
Umierający Pan wie z całą pewnością, że w dobrym czy złym, we wszystkim co jest jego udziałem – należy do Ojca. Z tą świadomością kończy swoje ziemskie życie.
A my do kogo należymy? Czy i nad naszymi głowami będzie świecić światło w naszej ostatniej godzinie? To zależy od tego kim dla nas jest Jezus i Jego Śmierć oraz jaki jest nasz stosunek do Niego. Komu zaufaliśmy?
Okrętem płynęła dziewczynka, której ojciec był kapitanem statku. Nagle zerwał się gwałtowna burza, rozległy się krzyki trwogi. Dziewczynka obudziła się i pyta: Co się dzieje? Słyszy odpowiedź: Straszny sztorm na morzu, nie czujesz jak kołysze statkiem? A na to dziewczynka: A czy ojciec mój jest na pokładzie? Dowiedziawszy się że tak, położyła się spokojnie i zasnęła. Mogła tak zareagować, gdyż jej zaufanie w stosunku do swojego ojca było bezgraniczne.
Wielki pisarz Lew Tołstoj zapytał raz chłopa: Co byś dziś zrobił, gdyby ci powiedziano, że jutro zacznie się sąd ostateczny? Chłop odpowiedział: Chodziłbym dalej za pługiem... To była chyba najlepsza odpowiedź charakteryzująca wewnętrzny nastrój pokoju wierzącego człowieka, który żyje na co dzień z Bogiem w stanie łaski uświęcającej.
A co my byśmy zrobili, gdyby nam powiedziano to samo? Wielu pewnie rzuciłoby się wtedy do konfesjonałów, aby szybko uporządkować swoje życie. Wielu sięgnęłoby do swoich bogactw by mozolnie gromadzone przez całe życie pieniądze wydać i zabawić się. Inni wpadliby w rozpacz, że nie zdążyli zrealizować tego co sobie zamierzyli a niewielu uklękłoby, aby z radością i spokojem oczekiwać tej chwili. Każdy reagowałby zgodnie z kierunkiem i wartością, jaką obrał sobie w życiu za najważniejszą.
W starożytnej Grecji żył mędrzec Diogenes. Opowiadają o nim, że żył w całkowitym ubóstwie. Jedynym jego majątkiem było to, co nosił na sobie oraz drewniany kubek i beczka w której spał. Dziś nazwalibyśmy go nędzarzem. Lecz czy on sam tak myślał o sobie? Przeciwnie! Pewnego razu odwiedził go król Aleksander i zapytał czy mógłby dla niego coś zrobić. Diogenes, który się właśnie wygrzewał na słońcu odrzekł: Usuń się proszę ze słońca, bo mi je zasłaniasz. Ubogi Diogenes nie myślał, że mógłby czegoś potrzebować od jednego z najpotężniejszych władców świata. Czuł się bogaty i był w swoim rodzaju bogatszy a nizeli król. Był mądry.
A co jest moją mądrością: Bóg wzywający mnie do wiecznego życia w szczęściu z Nim czy złudne bogactwa tego świata i grzechy, które proponuje mi szatan razem z życiem wiecznym ale z nim?
Stoimy dziś pod krzyżem na którym umiera Chrystus. Ale na tym krzyżu powinien znajdować się każdy z nas za swoje grzechy. On przyjął na siebie karę za nasze grzechy. Moje, twoje, innych – nasze! Czy więc godzi się w obliczu Jego męki lekceważyć grzechy? To przecież my przez grzechy jesteśmy sprawcami jego męki. Pięknie to wyraził poeyta w swojej modlitwie do Chrystusa:
„Ja w dłoni miałem młot! I gwóźdź po gwoździu
Wpijał się w Twoje dłonie i żyły rozdzierał –
Wlałem ogień w Twoje ciało i łamałem kości,
Byś płonący cierpieniem na krzyżu umierał.
Co dzień pierś Twoją darłem, łamałem golenie,
I octem z żółcią Twoje ciszyłem pragnienie
To ja śledziłem, jak twarz Twoja dogorywa...
I wiecznie gwóźdź mój ciało skrwawione rozdziera,
I włócznia moja piersi zsiniałe rozrywa –
I wiecznie pod ciosami moimi umierasz.”
Czy więc godzi się w obliczu Jego męki lekceważyć nasze grzechy?


Ks. Piotr Kufliński


Przeznaczeni.plPłockie strony

Wymiana Banerow Stron Chrzescijanskich
Friends link: visio-2013-pro-key microsoft-stellt-android-smartphone-projekt-key GĂźnstiges-8-Zoll-Tablet-von-MAS-Elektronik-key Microsoft-Project-2013-Professional-key microsoft-project-2013-editionen-key project-professional-2013-de-key microsoft-project-standard-professional-key ms-project-2013-uebersicht-preis-key microsoft-project-professional-2013-deutsch-pc-key microsoft-project-professional-2013-sale-key microsoft-project-professional-2013-product-key-kaufen microsoft-project-professional-2013-32-bit-key-kaufen office-project-keys-kaufen
Friends link: Windows-7-Professional-SP1-Key Windows-7-Professional-SP1-Key-2 Windows-7-Professional-SP1-Key-3 Windows-7-Professional-SP1-Key-4 Windows-7-Professional-SP1-Key-5 Windows-7-Professional-SP1-Key-online Windows-7-Professional-SP1-Key-online-2 Windows-7-Professional-SP1-Key-online-3 Windows-7-Professional-SP1-Key-online-4

Friends link: windows-7-home-premium-key-cheap buy-windows-7-home-premium-key purchase-windows-7-home-premium-key windows-7-home-premium-key-sale windows-7-enterprise-key-cheap windows-7-enterprise-key-sale windows-7-enterprise-key-online windows-7-home-premium-key-online buy-windows-7-enterprise-key purchase-windows-7-enterprise-key
300-208 www.pass4suresale.com 70-485 http://www.examskip.com/ 70-643