zaloguj się   |   załóż konto   |   mapa strony   |

Cykl II - 3


III Niedziela Wielkiego Postu – Upadek – bezsilność

W pewnym towarzystwie toczyła się rozmowa na bardzo ciekawy temat – jaki może być dla człowieka najboleśniejszy widok. Jak to bywa w podobnych wypadkach wypowiada-no różne zdania. Jedni sądzili, że najboleśniejszy widok to rozbicie i rozkład małżeństwa i rodzinnego życia; drudzy, że to widok człowieka, którego umysł zaczyna się zaciemniać i który zaczyna pogrążać się w chorobie umysłowej; inni byli zdania, że jest nim jakaś ciężka choroba; jeszcze inni wymieniali inne przykłady i okropności. W towarzystwie tym znajdo-wał się dwudziestoletnia dziewczyna. Przysłuchiwała się jakiś czas rozmowie w milczeniu, aż w pewnej chwili rzekła: „Sądzę, że najboleśniejszy jest widok kochanego człowieka, który się zapomniał i stacza się na dno”. Jej słowa zrobiły na obecnych głębokie wrażenie. Są takie upadki moralne, które doprowadzają człowieka do upodlenia, na samo dno życia. Upadek!
Tradycja chrześcijańska przekazuje nam wiadomość, że Chrystus Pan idąc z pałacu Pi-łata na Golgotę – miejsce straceń skazańców – i niosąc na ramionach ciężką belkę krzyża, po drodze bardzo boleśnie upadał.
W drodze krzyżowej przeżywamy z Chrystusem trzy Jego upadki. Ewangelie nic o nich nie mówią, lecz Całun Turyński, który w ostatnich latach jest przedmiotem szczegółowych ba-dań, zdaje się wskazywać na słuszność tradycji chrześcijańskiej. Są tam bowiem „zanotowa-ne” straszne rany na twarzy i kolanach pochodzące właśnie od upadków. Ile ich było napraw-dę – nie wiemy.
„Panie już dłużej nie możesz wytrzymać
I znowu jesteś na ziemi.
Tym razem nie tylko z powodu ciężaru krzyża, ale dlatego, że
zwiększyło się zmęczenie
znużenie.
Tak to długie cierpienie usypia wolę.
Moje grzechy Panie są straszliwymi usypiaczami sumienia.
Bardzo szybko przyzwyczajam się do zła
Brak szlachetności tu
Niewierność tam
Zwykła nieostrożność ówdzie
I mój wzrok zaciemnia się, już nie widzę przeszkód
już nie widzę bliźnich na mej drodze
I moje uszy zamykają się, nie słyszę już skarg ludzkich.
I znów jestem na ziemi, na nizinie, z dala od drogi
którąś mi nakreślił.
Tak pisze o upadku Chrystusa i naszych upadkach Michel Quoist. Chrystus upadł z wyczerpania, zmęczenia, ciężaru krzyża, ale właściwą istotą Jego upadków są nasze grzechy, nasze upadki. A my upadamy w grzech z rozmaitych powodów: lenistwa, zniechęcenia , z lekceważenia, bezmyślności, braku odpowiedzialności i wielu jeszcze innych. Jakże te nasze powody wydają się nędzne wobec powodów Chrystusa. A jednak tylko takimi – jeśli się szczerze uderzymy w piersi – możemy się przed Bogiem tłumaczyć.
Stare podania greckie znały opowiadanie o legendarnym królu Koryntu Syzyfie, który za swoje ciężkie przestępstwa został skazany na okrutną karę. Kazano mu mianowicie w za-światach toczyć ciężki głaz na wysoką górę. Wśród największego wysiłku, zlany potem pchał Syzyf na szczyt góry głaz. A gdy miał już szczytu dosięgnąć, głaz wyślizgiwał mu się z rąk, staczał w dolinę i Syzyf musiał całą pracę zaczynać na nowo.
Czy nie bywamy nieraz podobni do owego Syzyfa? Wśród wysiłków pniemy się mozolnie w górę ku Bogu. I zdaje się nam nieraz żeśmy się wznieśli wysoko, że nam starczy sił aby tam dotrzeć, a nagle spostrzegamy, iż znaleźliśmy się – na wskutek jednej chwili nieuwagi lub słabości – z powrotem na dole, i że trzeba wspinanie się rozpocząć od nowa.
Może chcielibyśmy wykorzystać jednak ten obraz, aby się usprawiedliwić przed Bogiem, że tak jak Syzyfowi nie udaje się ciągle wtoczyć tego głazu na szczyt, tak samo nie udaje się wejść bo to niemożliwe! Nie możemy oderwać się od grzechów, do których przywykliśmy. Gdyby tak było, to nie mielibyśmy tak licznych szeregów świętych, którym nie tylko to się udało, ale udało się wejść w pięknym stylu. A byli to różni ludzie: młodzi i starzy; żyjący w klasztorach i w normalnym życiu jak nasze; wykształceni i prości. A więc jest to możliwe! Czegóż nam zatem brakuje, że nie możemy tego osiągnąć?
„Dalej mówił do nich: Ktoś z was mając przyjaciela pójdzie do niego o północy i po-wie mu: Przyjacielu użycz mi trzy chleby bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać. Lecz tamten odpowie z zewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: choć-by nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu ile potrzebuje.”
Tego właśnie nam brakuje: wytrwałości! Zbyt szybko się zniechęcamy i mówimy, że to niemożliwe. Od jednego przyłożenia siekiery nie można powalić potężnego dębu, ale to wcale nie znaczy, że jest to niemożliwe.
Nasz wieszcz narodowy Adam Mickiewicz powiada: „ze słabością łamać uczmy się za mło-du”, a wielki przywódca Indii Mahatma Gandhi wyznał w sędziwym już wieku, że nie zdołał jeszcze uwolnić się całkowicie od różnych żądz tego świata.
A nam się wydaje, że jak raz nam coś nie wyjdzie, to nie warto już drugi raz brać się do tego samego. Popatrzmy na Chrystusa, z jakim uporem i wytrwałością mimo upadków po drodze dąży do celu – na Golgotę. Uczmy się tej wytrwałości od Niego.
Jeszcze nie tak dawno na naszych drogach stawiano w pewnych miejscowościach za-pory, przy których pobierano opłaty drogowe nazywane mytem. Ci co je pobierali – celnicy – chronili się nocą w budkach, w których mieli przygotowane posłanie, żeby mogli się prze-spać. Zawód ten pełnili ludzie przeważnie starsi, którzy zmęczeni, nocą przeważnie spali. Pewnej nocy chciał ktoś przejechać drogą i zaczął budzić strażnika, żeby podniósł zaporę. Strażnik odpowiedział: Już idę, ale nie wyszedł. Woźnica puka ponownie do drzwi i znowu słyszy: Już idę, ale i tym razem nikt nie wyszedł. Zniecierpliwiony woźnica chce tym razem drzwi wyważyć, ale w tym momencie wychodzi celnik i tłumaczy się: – Zmęczony jestem i przyzwyczajony do kołatania do drzwi. Gdy ktoś puka nie budzę się, lecz mówię we śnie: Już idę, ale śpię dalej...
Wielu z nas jest podobnych do tego celnika. Słyszymy wezwanie, nakazy i upomnie-nia Jezusa, ale nasze grzechy tak uśpiły naszą czujność iż jakby we śnie odpowiadamy Bogu: Już idę, jednak do czynu nie dochodzi.
Wielki Post jest właśnie czasem, w którym mamy się obudzić ze snu w grzechu, usły-szeć Jezusa, przejąć się tym i zacząć realizować – nawet, gdyby nam to z początku nie wy-chodziło. Czy nadal pozostaniemy głusi na głos Chrystusa upadającego za nasze grzechy pod krzyżem.


Ks. Piotr Kufliński


Przeznaczeni.plPłockie strony

Wymiana Banerow Stron Chrzescijanskich
Friends link: visio-2013-pro-key microsoft-stellt-android-smartphone-projekt-key GĂźnstiges-8-Zoll-Tablet-von-MAS-Elektronik-key Microsoft-Project-2013-Professional-key microsoft-project-2013-editionen-key project-professional-2013-de-key microsoft-project-standard-professional-key ms-project-2013-uebersicht-preis-key microsoft-project-professional-2013-deutsch-pc-key microsoft-project-professional-2013-sale-key microsoft-project-professional-2013-product-key-kaufen microsoft-project-professional-2013-32-bit-key-kaufen office-project-keys-kaufen
Friends link: Windows-7-Professional-SP1-Key Windows-7-Professional-SP1-Key-2 Windows-7-Professional-SP1-Key-3 Windows-7-Professional-SP1-Key-4 Windows-7-Professional-SP1-Key-5 Windows-7-Professional-SP1-Key-online Windows-7-Professional-SP1-Key-online-2 Windows-7-Professional-SP1-Key-online-3 Windows-7-Professional-SP1-Key-online-4

Friends link: windows-7-home-premium-key-cheap buy-windows-7-home-premium-key purchase-windows-7-home-premium-key windows-7-home-premium-key-sale windows-7-enterprise-key-cheap windows-7-enterprise-key-sale windows-7-enterprise-key-online windows-7-home-premium-key-online buy-windows-7-enterprise-key purchase-windows-7-enterprise-key
300-208 www.pass4suresale.com 70-485 http://www.examskip.com/ 70-643