zaloguj się   |   załóż konto   |   mapa strony   |

Dwa spotkania biblijne

Pewnie pamiętasz, jak ten nudny ksiądz przyniósł w reklamówce jakieś książki i co poniektórym z Was kazał je układać, a potem uzasadnić dlaczego w takiej, a nie w innej kolejności. Jeden ułożył według wielkości formatu, następny według grubości, a dwaj z Was dobrali bardziej inteligentne klucze: pierwszy według zainteresowań, drugi według wartości jaką te książki mają dla życia człowieka. W tych obydwu przypadkach pierwsze miejsce zajęło Pismo Święte. I rzeczywiście obydwaj mieli rację. Książki, które ten ksiądz przyniósł, nie były całkiem przypadkowe. Wiążą się z Pismem Świętym na kilka sposobów. (Jeśli nie pamiętasz tytułów, to przypomnę. Były to: "Ewolucja kosmosu i kosmologii" Michała Hellera, "Popularny atlas świata", "Mały atlas anatomiczny" Sylwanowicza, "Słownik Oxfordzki", "Poezje" Romana Brandstaettera)
Kiedyś...

...Pismo Święte zastępowało wszystkie wymienione książki. Młody Hebrajczyk, żyjący w czasach Jezusa, na Biblii uczył się alfabetu, według obrazów biblijnych kształtował swój pogląd na powstanie i obraz wszechświata. Księgi Pisma wyznaczały zakres wiedzy o człowieku. Na nich uczył się geografii i historii. Wreszcie chęć poznania Biblii zmuszała go do nauki języków obcych. Na koniec Pismo dawało mu tę rozkosz intelektualną, jaką jest spotkanie z poezją.
Pozostała jeszcze jedna rola, jaką spełniało o­no w życiu Żyda. I może właśnie dlatego w tak wielu dziedzinach miało o­no tak wielki autorytet. Pismo Święte jest zapisanym wiernie słowem samego Boga.


A teraz o dwóch szczegółach

"Na biologii słyszałem co innego" czyli o Dziejach Stworzenia
Trudno jest dziś na sto procent ustalić, czy autor Księgi Rodzaju zapisujący ten dla nas bardzo kontrowersyjny opis stworzenia świata w ciągu siedmiu dni, sam wierzył w taką wersję (a broń Boże nie był kłamcą!). Pisząc to opowiadanie miał w tym swój cel, z deczka inny niż lekcja geologii.
Były to lata po niewoli babilońskiej czyli schyłek VI wieku przed narodzeniem Chrystusa. Ci, którzy powrócili z tej niewoli, narażeni byli na wpływy innych religii. Babilończycy oddawali cześć boską gwiazdom i innym ciałom niebieskim. Z Egiptu z kolei nadchodziła moda na kult zwierząt. Któryś z kapłanów jerozolimskich, bardziej obdarzony poetyckim talentem, ułożył pieśń, do której zaczerpnął popularnego wówczas motywu stworzenia. Wiedział o­n, że podstawowym sposobem zamanifestowania swojej przynależności do takiej czy innej religii było świętowanie jakiegoś dnia - dla Żydów: co siódmego. W swojej pieśni przedstawił o­n jedynego Boga, stwarzającego ziemię, gwiazdy i zwierzęta w sześć dni, a w siódmym odpoczywającego. Przeciętny pobożny człowiek w drodze do domu najprawdopodobniej zapomniałby treść mądrego kazania, a w pamięci przyniósłby co najwyżej obraz wspaniałej świątyni, dźwięku trąb, kłębów dymu z ofiarnego ołtarza. Gdy jednak nauczył się pieśni, nie schodziła o­na z jego ust ani w podróży, ani w domowej pracy, przy orce, przy zbieraniu drzewa na opał. I rozważał przy tym, że Bóg stworzył go na swój obraz i podobieństwo, a znaczyło to nic innego jak godność królewską (w Mezopotamii tytuł ten odnosił się tylko do króla!), a skoro i o­n był królem, cząstką królewskiego narodu, jego obowiązkiem i przywilejem było uszanowanie siódmego dnia jako dnia odpoczynku, dnia zastanowienia się nad pięknem Bożych dzieł, nad własną godnością. Było więc dla niego oczywistym bezsensem oddawanie czci zwierzętom czy gwiazdom, skoro i o­ne były tylko stworzeniami. - Jeden wiersz przekazywany z ojca na syna ratował wiarę wielu pokoleń.
Teraz już pewnie rozumiesz, że nie wolno traktować poematu o stworzeniu jak zwykłego podręcznika geologii i już Cię nie drażni, że na stole obok Biblii znalazła się książka traktująca o ewolucji kosmosu. Pismo Święte ani jej nie zastąpi, ani o­na dla niego nie stanowi żadnej konkurencji. Biblia mówi, że to Bóg stworzył świat, a książka o kosmosie próbuje wytłumaczyć, jak to zrobił. Tego samego zdania był już wielki Galileusz od-ważnie twierdzący przed trybunałem Inkwizycji, że "Biblia nie jest księgą o tym, jak idzie niebo, ale jak się idzie do nieba".
Warto wiedzieć, że niemal cały XIX wiek upłynął na sporze nauki z Biblią na temat powstania świata (sam Darwin był człowiekiem wierzącym i wbrew krążącym dziś opiniom nie odrzucał ani istnienia Boga, ani Jego zaangażowania w stworzenie świata). Jak się więc okazuje, była to walka zupełnie bezprzedmiotowa, ale jej echa odzywają się jednak tu i ówdzie również dziś.


Literalne (czyli dosłowne) tłumaczenia Pieśni o Stworzeniu podejmują dziś Świadkowie Jehowy - z tą jednak różnicą, że usiłują nagiąć do swojej wizji dane naukowe astronomii, fizyki i biologii.
'No a co dalej z człowiekiem?'
Świadkowie Jehowy uparcie twierdzą, że w chwili śmierci człowieka ciało umiera, a do Boga wraca "nefesz", cząstka Boga, która tego człowieka ożywiała, ale nigdy nie była jego własnością - tę nefesz Bóg tchnął w czło-wieka, zaraz gdy go stworzył (sprawdź sobie na początku drugiego rozdzia-łu Księgi Rodzaju). Tym samym okazują się być wyznawcami poglądów, które były aktualne jako jeden z pierwszych etapów objawienia w czasach Mojżesza albo i wcześnejszych.
Tymczasem objawienie cały czas postępowało naprzód. Wiedzę o sobie Bóg poszerzał i pogłębiał na miarę możliwości i rozwoju odbiorcy. I podczas gdy Jehowici pozostają na pierwszych stronach Pisma Świętego, to my czytając dalej ksiągi Biblii odnajdujemy wzmianki o szeolu jako miejscu przebywania cieni (refaim = słabi, nie mogący nic robić, nie pa-miętający, co było na ziemi, nie mogący nawet chwalić Pana Boga).
Nawet idea zmartwychwstania pojawia się w Księdze Proroka Ezechiela, gdzie 37. rozdział opisuje pole pełne ludzkich kości, na głos proroka przy-bierających ścięgna i skórę, i ożywianych tchnieniem Ducha Świętego.
Trzysta lat później Naród Wybrany wierzy już w możliwość wstawiennictwa i składa ofiary za tych, którzy odeszli z tego świata z cośkolwiek nieczystym sumieniem. A Księga Mądrości pochodząca z I wieku przed Chrystusem wyraźnie mówi o nagrodzie i karze, otrzymywanej bezpośred-nio po śmierci. Równocześnie rabini, będący wybitnymi znawcami Pisma Świętego, głosili poglądy, że zarówno kara i nagroda pośmiertna będzie stopniowana w zależności od rodzaju winy lub zasługi.
Te poglądy, jak się okazuje, były w pełni popierane przez Jezusa, czego dowód znajdujemy w przypowieści o bogaczu i Łazarzu, gdzie łono Abra-hama jest określeniem zaczerpniętym z fachowego języka rabinów i ozna-cza najwyższy stan pośmiertnej szczęśliwości.
O nieśmiertelności duszy ludzkiej świadczą dobitnie dwa inne teksty z Nowego Testamentu. Scena ukrzyżowania w Ewangelii św. Łukasza i osobiste zwierzenia św. Pawła w 1. rozdziale Listu do Filipian.
Pierwszy tekst to obietnica raju dana łotrowi (bezpodstawnie przekręcana przez Świadków Jehowy na "Zaprawdę mówię ci dziś: będziesz ze Mną w raju" - nie ma podstaw na takie tłumaczenie!) .
W Liście do Filipian św. Paweł wyznaje, że chciałby już umrzeć, bo wie, jak wielkie to szczęście być z Chrystusem, ale też świadom jest, że żyjąc na ziemi, jeszcze dla wielu może być pożyteczny. Nie spieszyło by się na tamten świat Pawłowi, gdyby był przekonany, że Chrystusa zobaczy dopie-ro na końcu świata, a do owego czasu będzie leżał w ziemi jako garstka prochu.
Przeznaczenie wieczne człowieka w świetle nauki Jezusa bynajmniej nie ogranicza się do nieśmiertelności duszy, jak często sądzi nawet wielu po-bożnych katolików. Do szczęścia wiecznego powołane jest również ciało człowieka, które w sposób bliżej nieokreślony zostanie wskrzeszone w cza-sie drugiego przyjścia Chrystusa i będzie uczestniczyć w radościach nieba (1 Kor 15). Jest to jeden więcej motyw dla szacunku należnego wobec na-szego ciała. (Takie czy inne formy wykorzystywania ciała w celach zarob-kowo-rozrywkowych to nie tylko gorszenie młodych ludzi i psucie silnej woli, ale przede wszystkim profanacja, czyli zbezczeszczenie, sponiewiera-nie godności ciału należnej.)
Często w modlitwie wiernych spotykamy się z prośbą o życie wieczne dla danego nieboszczyka. W związku z tym wielu ludzi pyta, czy nieśmiertel-ność duszy trzeba dopiero wyprosić? Czy jeśli się nie prosi, to człowiek zo-stanie unicestwiony ?
Na tę trudność odpowiada sam Jezus tłumacząc podczas Ostatniej Wiecze-rzy, że określenie życie wieczne oznacza poznanie Boga i zjednoczenie z Nim. Będąc w stanie łaski uświęcającej i przyjmując Jezusa w Komunii Świętej, życie wieczne posiadamy już teraz, podczas gdy nieśmiertelność duszy jest właściwa również ciężkim grzesznikom i potępieńcom.
Przeznaczenie człowieka do wieczności wcale nie przekreśla zaangażowania w doczesność. Innymi słowy, życie przed Tobą, aniołku, Pan Bóg dał Ci talenty i z tych talentów będzie Cię kiedyś rozliczał. A św. Paweł napisał nawet do Tesaloniczan, że jak kto nie chce pracować, niech też nie je. Oczywiście nie bądź zbyt dokładny w wypełnianiu tej zachęty Apostoła, żebyś siebie albo jakiegoś z kolegów nie przyprawił o śmierć głodową. W Twoim wieku jednak, a musisz o tym pamiętać, szare komórki są bardzo chłonne i, skoro chcesz być lektorem i nie przynosić wstydu Panu Jezusowi, to musisz w te komórki inwestować.



Jak powstawało Pismo Święte?


Na drugim spotkaniu ten nudny ksiądz znów przyniósł całą stertę książek. O mało nie pospadały. Wszystkie nosiły ten sam tytuł: Pismo Święte. Różniły się językami, niekiedy zawartością. Największa z nich to Biblia Hebrajska.
To, co na nią się dzisiaj składa, to wynik pracy wielu pokoleń natchnionych historyków, poetów, proroków. Początkowo powtarzane ustnie wieczorami przy ognisku, które płonęło na środku pasterskiej zagrody, powtarzane w królewskich pałacach w pięknej, rytmicznej formie. Ze Starym Testamentem jest trochę tak, jak z górskimi strumieniami, które spływają z wielu stoków, by ostatecznie zlać się w jedną wartką rzekę. Bywało tak, że natchniony pisarz zbierał krążące po domach opowiadania o Bogu, o historii Narodu Wybranego, i gdy natrafił na opowiadania podobnej treści, to z szacunku dla słowa Bożego obydwa zamieszczał w swoim papirusie czy na glinianych tabliczkach. To właśnie dlatego w Księdze Rodzaju znajdziesz dwie wersje potopu, dwa opisy zawarcia przymierza z Abrahamem, a w Księdze Wyjścia dwie relacje powołania Mojżesza.
Niektórzy prorocy sami spisywali Boże słowo, inni tylko głosili je, a dopiero uczniowie zbierali je w księgi i przepisywali, opatrując imieniem swojego mistrza. Bywało (tu dobrym przykładem jest Księga Pieśni nad Pieśniami), że do istniejących już utworów nowi autorzy dopisywali swoje fragmenty, poprawiali, polepszali, ulepszali, zwykle nie troszcząc się, by dzieło opatrzyć właściwym nazwiskiem. Był taki zwyczaj, trudno dla nas zrozumiały, podpisywania ksiąg imionami ludzi wielkich, mających w danej dziedzinie zasłużoną sławę. Dokładnie tak było ze wspomnianą Księgą Pieśni nad Pieśniami, która z Salomonem mogła mieć swoją styczność w pierwszej wersji, choć tytuł Pieśni nad Pieśniami Salomona pozostał do dziś, mimo tak bardzo istotnych przeróbek.
Cały Stary Testament powstał w trzech językach: hebrajskim (zdecydowana większość ksiąg), w aramejskim (zaledwie kilka fragmentów) i w greckim. Te ostatnie to tzw. księgi deuterokanoniczne.
Protestanci i prawosławni oraz niektóre sekty pozostające pod ich wpływem, podzielając poglądy Żydów, nie uznają ich za natchnione. W XVI wieku Marcin Luter był jednym z pierwszych, którzy podjęli żydowskie kryteria określania przynależności danej księgi do Pisma Świętego.
Żydzi obmyślili je bardzo późno, bo dopiero u schyłku I wieku. W miejscowości zwanej Jamnia albo Jabne zebrani tam hebrajscy uczeni za takie kryteria przyjęli język hebrajski (względnie aramejski) i fakt powstania danej księgi na ziemi palestyńskiej.
W tym czasie chrześcijaństwo miało już swoje drogi i choć w wielu dziedzinach było jeszcze zależne od judaizmu, to jednak tych kryteriów nie przyjmowało. Ostatecznie w XVI wieku Sobór Trydencki uznał za natchnione również te księgi, które dochowały się do naszych czasów tylko w języku greckim. Historia i archeologia przyznały słuszność Kościołowi. W XIX wieku odnaleziono w Kairze hebrajskie teksty np. Księgi Mądrości Syracha, które okazały się być wcześniejsze od tekstów greckich.
Przy okazji Starego Testamentu musimy się zatrzymać przy jego najstarszym tłumaczeniu na język grecki. Jest to tzw. Septuaginta (LXX). Sama nazwa po łacinie znaczy siedemdziesiąt i pochodzi ze starej legendy. Siedemdziesięciu żydowskich uczonych dla potrzeb Egipcjan miało przetłumaczyć Stary Testament. Kiedy się spotkali po wyznaczonym okresie cza-su, każdy z nich miał dokładnie taki sam tekst - co do słowa. Legenda ta miała wśród Żydów mieszkających w Egipcie i nie znających już hebraj-skiego ani aramejskiego utwierdzać przekonanie, że Łaska Boża czuwała nad tym przekładem i że w jakiejś mierze o­n też jest natchniony.
Bo w rzeczywistości tłumaczenie to powstawało na przestrzeni około dwu-stu lat zależnie od zapotrzebowań. Najwcześniej na grekę przełożono Pięcioksiąg. Gdy apostołowie głosili Ewangelię, to przytaczając na poparcie swych słów starotestamentowe proroctwa, najczęściej korzystali właśnie z Septuaginty.
Założyciel chrześcijaństwa
Zanim powiemy kilka słów o Nowym Testamencie, chwilę warto by po-święcić jego twórcom czyli Jezusowi i apostołom. W I wieku Palestyna znajdowała się pod rzymską okupacją, zresztą Żydzi sami do tego doprowadzili przez brak jedności i zawistne rozgrywki polityczne. Od czasu do czasu na scenie pojawiają się sylwetki często marionetkowych królów, może i wielkich w oczach Żydów, ale nie zawsze wiele znaczących wobec po-tęgi Rzymu. Ziemia Obiecana dzieliła się w tym czasie na Judeę ze stolicą w Jerozolimie, znienawidzoną przez Żydów Samarię, i Galileę. Po drugiej stronie Jordanu mieściły się Perea i Dekapol. Na północnym zachodzie, nad Morzem Martwym rozciągała się Syrofenicja. Od południowego za-chodu ważnym sąsiadem była Idumea, z której swój ród wywodził sam Herod Wielki.
Judea, Samaria, ani Galilea nie stwarzały zbyt dobrych warunków pod uprawę ziemi. Tereny bardziej równinne były wprawdzie dość żyzne, ale wymagały wielkiego nakładu sił, żeby je nawodnić. Bardzo popularnym zajęciem nie tylko tamtego czasu było pasterstwo. Galilea słynęła z połowu ryb. Powodzeniem cieszyło się ciesielstwo i murarstwo.
Wędrowny nauczyciel to zawód dziś chyba nieznany. W odróżnieniu od innych często bardzo wybitnych uczonych, nauczyciel wędrowny nie miał stałego miejsca swej pracy, nie trzymał się żadnego uniwersytetu. Zwykle chodził od miasta do miasta, od wioski do wioski, wykorzystując na to porę letnią, kiedy jego przemówień nie zakłócały deszcze (częste w porze zimowej - wtedy taki nauczyciel zajmował się pracą fizyczną). Ambicją każdego rabbiego było mieć drugi zawód, aby również pracą swoich rąk chwalić Pana Boga.
Wędrowny rabbi, głosząc swoją naukę, zdobywał uczniów. Nie było tak jak dziś żadnej rejonizacji ani przypadkowego wyboru nauczyciela. Uczeń decydował się związać ze swoim mistrzem, jeśli był zafascynowany jego poglądami, jeśli imponowały mu styl codziennego życia i osobowość (czyli format) mistrza. Rzadko się zdarzało, żeby w przyszłości uczeń taki głosił naukę odbiegającą od poglądów profesora. Wręcz przeciwnie, starał się za-pamiętać każde jego słowo, bacznie obserwować jego cechy charakteru, aby w przyszłości móc być jego naśladowcą.
Zgodnie ze wspomnianym zwyczajem, Jezus oprócz gruntownej znajomości Pisma Świętego (która stanowiła podstawę wszelkiej dyskusji między Żydami), znał się, jak można przypuszczać, na obróbce drewna, który to fach odziedziczył po swoim opiekunie, Józefie.
Jezus dość późno wystąpił publicznie ze swą nową nauką. Miał wtedy, jak wspomina św. Łukasz, około lat trzydziestu. O Jego dotychczasowym życiu wiemy bardzo niewiele. Wcześniej spotykamy Go na kartach Ewangelii w świątyni jako dwunastoletniego chłopca, zadziwiającego bystrością swojego umysłu jerozolimskich uczonych. Poprzednio, dwanaście lat wstecz uciekał do Egiptu przed gniewem zazdrosnego Heroda, wciąż drżącego o swą władzę. Rodzi się w Betlejem w stajni na uboczu, witany przez pasterzy, nie-zbyt zorientowanych w doniosłości chwili. Tajemnicą Józefa i Maryi był sposób przyjścia Jezusa na świat. Wiele lat po zmartwychwstaniu Łukasz usłyszał to prawdopodobnie z ust krewnych Matki Jezusa, bo raczej wątpliwe, żeby od Niej samej. Jezus, poczęty bez udziału ojca, jest nie tylko nadzwyczajnym człowiekiem o bystrej inteligencji, niespotykanej dobroci i niezbadanych energiach przywracających innym zdrowie i nieraz życie. To nie tylko w prostej linii potomek i spadkobierca wielkiego króla Dawida. Tajemnica, która rozegrała się, "gdy odszedł od Niej anioł", to nie tylko cudowne poczęcie. Niewidzialny Bóg, Twórca wszystkiego, co istnieje, przybiera ludzką naturę, staje się człowiekiem (nie rezygnując ze swej boskiej chwały), tak że już w osiem dni później z ust Elżbiety wyrywa się po-witanie: "Matka mojego Pana przychodzi do mnie". Gdy będziesz klęczał blisko ołtarza, gdy kapłan wypowie słowa tak bardzo Ci znajome "Bierzcie i jedzcie... Bierzcie i pijcie...", wspomnij od czasu do czasu, że w tej właśnie chwili ten sam, który kiedyś z miłości ku Tobie przyjął ludzkie ciało, dziś uniża się aż do chleba, abyś Go mógł przyjąć do swego serca.
Jezus w swoim człowieczeństwie był całkowicie dzieckiem swojej epoki. Swoją codziennością dostosowywał się do panujących wówczas dobrych zwyczajów. Jednakże niekiedy zdarzały się sytuacje, że wyraźnie odbiegał od panujących zasad. Nawiasem mówiąc, jest to jeden z dowodów rzetelności Ewangelistów. Gdyby chcieli stworzyć Jezusa według własnego pomysłu, to albo unikaliby takich wyjątków, albo wyrwaliby Go całkowicie z realiów żydowskich. A mianowicie niespotykane było, żeby nauczyciel sam szukał sobie uczniów. Jak wspomnieliśmy, powinien tu być kierunek odwrotny. Jezus jednak wybierając "tych, których sam chciał", nawiązuje do dwóch starotestamentowych tradycji. Po pierwsze do zwyczaju proroków (Eliasz sam wzywa Elizeusza i wyznacza go swoim następcą). I po drugie do zwyczajów Boga, który pierwszy wychodzi z inicjatywą i pierwszy zaprasza do współpracy. Do swego najbliższego grona Jezus zaprosił ludzi prostych. Byli wśród nich rybacy, trafił się były celnik. Jeden spośród nich należał do groźnego ugrupowania zelotów. A ostatni, późniejszy zdrajca być może miał coś wspólnego z handlem kosmetykami. To najbliższe grono miało względem Jezusa konkretne zobowiązania. Po pierwsze: mieli stale być z Nim. Po drugie: mieli być do dyspozycji, gdyby chciał ich wysyłać jako swoich zastępców głoszących naukę w jego imieniu (apostoł pochodzi od greckiego słowa apostellw [apostello], które znaczy posyłam). Zanim jednak poszli, musieli wpierw poznać naukę swojego mistrza. A co Jezus głosił?
Sam określił swoją naukę jako Dobrą Nowinę o Królestwie. Królestwo to zapanowało na świecie wraz z przyjściem Jezusa. Nie oznacza o­no żadnej struktury państwowej, ale jest przede wszystkim panowaniem Boga w ludzkich sercach: "Królestwo Boże w was jest". Celem scharakteryzowania Królestwa Bożego Jezus układa przypowieści, w których porównuje sprawy niewidzialne do przedmiotów życia codziennego, roślin lub zwierząt.
Swoją naukę Jezus potwierdzał cudami i znakami. W naszym pojęciu cud jest zjawiskiem niecodziennym, zaskakującym, całkowicie przekraczającym ludzkie możliwości. W czasach Jezusa jednak przez cud pojmowano nie tyle coś niezwykłego, ile bardziej coś, co wskazywało na bliskość Boga i Jego zaangażowanie w codzienność człowieka. A żeby tak cud odczytać, trzeba było być człowiekiem wierzącym! Cuda, których dokonywał Jezus, przede wszystkim były wypełnieniem zapowiedzi prorockich ze Starego Testamentu. Gdy Jan Chrzciciel wysłał swoich uczniów, by spytali Jezusa, czy jest Mesjaszem, Ten odpowiedział słowami proroka: "Chromi chodzą, głusi słyszą, umarli powstają z martwych, a ubogim jest głoszona Dobra Nowina". Na ludziach, którzy nie patrzyli na Jezusa wzrokiem wiary, Jego cuda robiły co najwyżej dobre wrażenie. Wystarczy wspomnieć rozmnożenie chleba zapisane przez św. Jana, po którym zgromadzony tłum chciał obwołać Jezusa królem - w przekonaniu, że taki cudotwórca poradzi sobie z Rzymianami. Wiele spośród cudów dokonywanych przez Jezusa można wytłumaczyć jako zjawiska mieszczące się w zasięgu ludzkich możliwości, np. uzdrowienie z niektórych chorób. W żadnym wypadku jednak nie prze-czy to ani bóstwu Jezusa, ani prawdziwości Ewangelii.
Oprócz cudów i znaków na potwierdzenie prawd, które głosił, Jezus dobrowolnie zgodził się na śmierć krzyżową. Jednakże nie sama śmierć, ale dopiero zwycięstwo nad nią przez powstanie z grobu, czego przed Jezusem ani po Nim jeszcze nikt nie dokonał, daje nam pełną gwarancję prawdziwości Jego słów. Św. Paweł tak pisał do Koryntian: "Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, to próżna jest nasza wiara ... jesteśmy spośród ludzi najbardziej godnymi pożałowania". Jeden z ateistów francuskich Voltaire (czytaj: wolter) człowiekowi, który prosił go o opinię na temat ułożonej przez siebie nowej religii, tak odpowiedział "Owszem, bardzo to piękne, ale musiałby pan wpierw umrzeć na krzyżu, a po trzech dniach zmartwychwstać."


Tego, co Jezus mówił i robił, nikt nie spisywał na gorąco. Mieli to w pamięci Jego najbliżsi współpracownicy, a ich przemyślenia nabrały peł-niejszych kolorów, gdy na to wszystko patrzyli w świetle tego ostatniego wydarzenia, jakim było zmartwychwstanie. Właśnie o­no stoi w centrum wszystkich prawd z jakimi apostołowie wychodzili do ludzi, czy to do Żydów, czy to do innych narodowości. Św. Paweł naraża się nawet na kpiny, mówiąc o zmartwychwstaniu do zgromadzonych na Areopagu Greków, dla których ciało stanowiło więzienie dla duszy i nie widzieli potrzeby powrotu do niego po uwolnieniu, jakim była śmierć. Nie pomogło nawet, że Paweł ułożył swoją mowę, przestrzegając wszystkich zasad starożytnej retoryki.

Jestem najmniejszy ze wszystkich apostołów...
Spośród apostołów właśnie o­n, mimo iż powołany na samym końcu - sześć lat po zmartwychwstaniu, był najbardziej pracowity i po nim zachowało się najwięcej pism. Pochodził z rodziny żydowskiej, urodzony w Tarsie, wychowywał się na styku dwóch wielkich kultur: żydowskiej i hellenistycznej. Pawłowi, rozczytanemu w Biblii, nie jest obca literatura ani filozofia grecka. Prawdopodobnie jako kilkunastoletni chłopiec przyjechał do Jerozolimy, aby tam pobierać naukę u stóp słynnego mistrza imieniem Gamaliel. Paweł jednak, wówczas noszący imię Szaweł, mimo wielkich zdolności i błyskotliwości umysłu nie wypełniał najważniejszego kryterium ucznia. Gamaliel był powszechnie znany ze swej łagodności i delikatności, a Szaweł nie miał z tym nic wspólnego - wkrótce po zakończeniu studiów spotykamy go podczas egzekucji Szczepana, jak pilnuje szat ludzi rzucających kamieniami. Następnie kilka lat prowadził działalność zmierzającą w kierunku zniszczenia chrześcijaństwa, które oceniał jako niebezpieczną sektę. Prawdopodobnie dopiero 36 roku naszej ery zmienia swoje poglądy i postępowanie, pod wpływem głębokiego przeżycia u bram Damaszku. Jego opis trzykrotnie znajdujemy w Dziejach Apostolskich i raz w Liście do Galatów (poczytaj sobie sam). Z życiorysu Pawła wypada wspomnieć podróże misyjne w liczbie czterech, liczne prześladowania ze strony Żydów uważających go za swego zdrajcę, kilkakrotny pobyt w rzymskich więzieniach, wreszcie śmierć za murami Rzymu, godna rzymskiego obywatela - przez ścięcie mieczem.
Spod ręki Pawła wyszło kilkanaście listów (prawdopodobnie nie wszystkie dotrwały do naszych czasów). Wypada, abyś cośkolwiek wiedział o niektórych z nich.
Pierwszy List do Tesaloniczan jest pierwszym pismem Nowego Testamentu. Powstał podczs drugiej podróży apostolskiej św. Pawła na przełomie lat 50/51.
Pierwszy List do Koryntian jest dzisiaj niezwykle aktualny. Pisał go Paweł do wspólnoty zmagającej się z wieloma trudnościami. Chrześcijan w Koryncie między innymi trawiły spory i zazdrość. Podzielili się na grupki, chełpiące się swym pochodzeniem - jedne, że pochodzą od samego Jezusa, inne, że od Piotra, jeszcze inne od Pawła i od Apollosa (inaczej mówiąc, coś w stylu: nasz ksiądz jest lepszy). Zdarzali się i tacy, którzy tkwili w cielesności, popełniając bardzo wymyślne grzechy. A Paweł adresuje do nich pouczenie o Eucharystii (w rozdz. 10 i 11 - znajdź i przeczytaj) oraz przepiękny Hymn o Miłości (rozdz. 13), zwany bardzo często Pieśnią nad Pieśniami Nowego Testamentu.
List do Rzymian (pisany w Koryncie podczas trzeciej podróży apostolskiej Pawła - lata 58-60). Warto, byś się dłuższą chwilę zatrzymał nad jego ósmym rozdziałem, gdzie Apostoł niezwykle klarownie pisze o naszej godności, przeznaczeniu do życia wiecznego, jak również o wynikających stąd wymaganiach dla naszego życia codziennego.
List do Filipian (często datuje się go na lata 54-58, w rzeczywistości jest zlepkiem trzech powstałych w tym czasie listów św. Pawła). Nigdzie indziej nie znajdujemy tak serdecznych słów i tak bardzo odkrywających serce Pawła. Pisał z tym większą szczerością i zaangażowaniem, że mieszkańcy Filippi byli mu szczególnie bliscy (m. in. z żadnego innego miasta nie przyjmował ofiar pieniężnych na swe utrzymanie w obawie przed oskarżeniem o chęć zysku, tylko z Filippi). Dwa fragmenty zasługują na to, byś je odnalazł (spróbuj nie przeczytać!): wspomniany już wcześniej kawałeczek z pierwszego rozdziału, tak wiele wnoszący do nauki o naszej nieśmiertelności, i inny - z rozdziału trzeciego. Tam zobaczysz, jak bardzo Paweł cenił sobie poznanie Jezusa i przyjaźń z Nim. Wszystko inne bez wahania porównywał do śmieci (do takich najgorszych śmieci, które można nawet przetłumaczyć gnój).
Jeśli masz przyjemność wiedzieć coś więcej czy to o życiu Pawła, czy o jego listach - nic prostszego, jak przestudiować Dzieje Apostolskie albo same listy. My tymczasem zatrzymamy się nad Ewangeliami.
'a skąd w Ewangeliach tyle rozbieżności?'
Najpierw słów kilka o ciekawym problemie, który pojawia się nie tylko w Ewangeliach, bo również w Starym Testamencie. Otóż niektórzy czytelnicy przeciwko Ewangeliom i pewnym fragmentom Starego Testamentu podnoszą ten zarzut, że opisy mówiące o tym samym wydarzeniu różnią się w zależności od autora - że według jednego Ewangelisty było dwóch niewidomych, według innego jeden; że relacje ksiąg historycznych niekiedy okazują się wyolbrzymione albo rozmijają się w niektórych szczegółach z danymi archeologii czy historii powszechnej. Kluczem do rozwiązania trudności jest znajomość sposobów spisywania dzieł historycznych w czasach czy to Starego Testamentu, czy to po zmartwychwstaniu.
Na początku człowiek starożytny nie przywiązywał tak wielkiej wagi do dziennikarskich szczegółów, jak to się czyni dzisiaj. Autor miał przed sobą jakiś konkretny cel - najczęściej pouczenie, poprawę obyczajów, czy wreszcie chęć ukazania Bożego zaangażowania w dzieje Narodu Wybranego, opisania Bożej potęgi i dobroci (kim o­n jest) - najlepszy przykład masz z opisem stworzenia, kilkanaście stron wstecz. Stąd np. nie ma potrzeby brania dosłownie liczby Żydów wychodzących z Egiptu, ani stu lat życia Abrahama. Podobnie było z określeniem czasu - godzina trzecia oznaczała poranny czas między szóstą a dziewiątą, godzina szósta: między dziewiątą a południem itd. Z kolei człowiekowi Bliskiego Wschodu czas płynął inaczej niż nam. Dla niego nie stanowiło problemu przesiedzieć w namiocie pół dnia z człowiekiem, którego spotkał w podróży, a taki był zwyczaj (teraz wiesz, dlaczego Jezus zabronił apostołom, gdy ich rozsyłał, pozdrawiać kogokolwiek - bynajmniej nie z braku grzeczności, ale dla zaoszczędzenia czasu). Ponadto, że autorzy opisujący wydarzenia historyczne byli bardzo elastyczni w doborze faktów - zmieniali kolejność, wyrywali bohaterów z ich naturalnego okresu historycznego i wstawiali do zupełnie innej epoki, to również było normalne w tamtych czasach, takie były sposoby pisania kroniki.


--------------------------------------------------------------------------------

Dla urozmaicenia niniejszej nudnej lektury porównaj sobie biblijną relację jakiegokolwiek wydarzenia z podanym poniżej przykładem dwudziesto-wiecznej ścisłości dziennikarskiej.


"Jak podaje Polska Agencja Prasowa, dziś w godzinach porannych do Republiki Środkowej Amitozy przybyła delegacja partyjnorządowa Federacji Paltyckiej. Na czele delegacji stoi Pierwszy Przewodniczący Wielkiej Rady Naczelnej Paltyckiej Zjednoczonej Organizacji Rewolucyjnej Robotniczo-Chłopskiej w Sojuszu z Inteligencją Pracującą.
Na dworcu delegację powitał Sekretarz Generalny Stałego Komitetu Ogólnonarodowego Zgromadzenia Ludu Pracującego Miast, Wsi i Osad oraz Części Obywateli Zamieszkałych Między Miastami, Wsiami i Osadami Re-publiki Środkowej Amitozy. Przemówienia powitalne na dworcu wygłosili: Pierwszy Przewodniczący Wielkiej Rady Naczelnej Paltyckiej Zjednoczonej Organizacji Rewolucyjnej Robotniczo-Chłopskiej w Sojuszu z Inteligencją Pracującą oraz Sekretarz Generalny Stałego Komitetu Ogólnonarodowego Zgromadzenia Ludu Pracującego Miast, Wsi i Osad oraz Części Obywateli Zamieszkałych Między Miastami, Wsiami i Osadami Republiki Środkowej Amitozy.
W godzinach obiadowych Pierwszy Przewodniczący Wielkiej Rady Naczelnej Paltyckiej Zjednoczonej Organizacji Rewolucyjnej Robotniczo-Chłopskiej w Sojuszu z Inteligencją Pracującą podejmował obiadem Sekretarza Generalnego Stałego Komitetu Ogólnonarodowego Zgromadzenia Ludu Pracującego Miast, Wsi i Osad oraz Części Obywateli Zamieszkałych Między Miastami, Wsiami i Osadami Republiki Środkowej Amitozy. W trakcie obiadu toasty wznieśli: Pierwszy Przewodniczący Wielkiej Rady Naczelnej Paltyckiej Zjednoczonej Organizacji Rewolucyjnej Robotniczo-Chłopskiej w Sojuszu z Inteligencją Pracującą oraz Sekretarz Generalny Stałego Komitetu Ogólnonarodowego Zgromadzenia Ludu Pracującego Miast, Wsi i Osad oraz Części Obywateli Zamieszkałych Między Miastami, Wsiami i Osadami Republiki Środkowej Amitozy.
Jutro w godzinach porannych rozpoczną się rozmowy oficjalne delegacji, na czele których stoją: Pierwszy Przewodniczący Wielkiej Rady Naczelnej Paltyckiej Zjednoczonej Organizacji Rewolucyjnej Robotniczo-Chłopskiej w Sojuszu z Inteligencją Pracującą oraz Sekretarz Generalny Stałego Komitetu Ogólnonarodowego Zgromadzenia Ludu Pracującego Miast, Wsi i Osad oraz Części Obywateli Zamieszkałych Między Miastami, Wsiami i Osadami Republiki Środkowej Amitozy.
Jutro w godzinach wieczornych podamy kolejny komunikat wszechstronnie informujący o tym ciekawym wydarzeniu politycznym".
(J. Pietrzak)

Tyle na dzisiaj. Resztę dopowie Twój ksiądz.


Przeznaczeni.plPłockie strony

Wymiana Banerow Stron Chrzescijanskich
Friends link: visio-2013-pro-key microsoft-stellt-android-smartphone-projekt-key GĂźnstiges-8-Zoll-Tablet-von-MAS-Elektronik-key Microsoft-Project-2013-Professional-key microsoft-project-2013-editionen-key project-professional-2013-de-key microsoft-project-standard-professional-key ms-project-2013-uebersicht-preis-key microsoft-project-professional-2013-deutsch-pc-key microsoft-project-professional-2013-sale-key microsoft-project-professional-2013-product-key-kaufen microsoft-project-professional-2013-32-bit-key-kaufen office-project-keys-kaufen
Friends link: Windows-7-Professional-SP1-Key Windows-7-Professional-SP1-Key-2 Windows-7-Professional-SP1-Key-3 Windows-7-Professional-SP1-Key-4 Windows-7-Professional-SP1-Key-5 Windows-7-Professional-SP1-Key-online Windows-7-Professional-SP1-Key-online-2 Windows-7-Professional-SP1-Key-online-3 Windows-7-Professional-SP1-Key-online-4

Friends link: windows-7-home-premium-key-cheap buy-windows-7-home-premium-key purchase-windows-7-home-premium-key windows-7-home-premium-key-sale windows-7-enterprise-key-cheap windows-7-enterprise-key-sale windows-7-enterprise-key-online windows-7-home-premium-key-online buy-windows-7-enterprise-key purchase-windows-7-enterprise-key
300-208 www.pass4suresale.com 70-485 http://www.examskip.com/ 70-643