zaloguj się   |   załóż konto   |   mapa strony   |

Kazania na Uroczystość Trójcy Świętej

Trójca Przenajświętsza naszą wielkością i nadzieją
Pomimo niewątpliwego, na niespotykaną dotąd skalę, rozwoju nauk, żaden uczony nie powie, że zdobył już całą wiedzę, że w świecie go otaczającym nie ma już dla niego rzeczy nieznanych. Przeciwnie, każde nowe odkrycie naukowe mnoży kolejne niewiadome. I tak człowiek stoi zawsze wobec tajemnicy, wielu tajemnic w otaczającym go świecie i w sobie samym.
Tajemnica nie jest prawdą, o której nie wiemy zupełnie nic, lecz prawdą, o której nie możemy wiedzieć wszystkiego. Ileż niewiadomych kryje ziemia. Wspomnijmy chociażby relacjonowane przez prasę radio i telewizję zjawisko trzęsienia ziemi. Współczesna nauka i technika w dalszym ciągu wobec tego zjawiska jest bezradna. A ile tajemnic mieści się w ciele ludzkim. Medycyna odnotowuje coraz to nowe choroby, na które nie może znaleźć skutecznego lekarstwa. Na uwagę zasługują również różne odmiany choroby psychicznej o niewiadomym pochodzeniu.
Każdego z nas przeraża tajemnica ludzkiego serca, w któ¬rym tkwią dwie przeciwstawne siły: dobra i zła. Jedna siła pobudzająca do szlachetności i druga jakaś siła szatańska, pod wpływem której człowiek nienawidzi i krzywdzi drugiego, co więcej krzywdzi również Boga. A samo życie? Takie codzien¬ne zjawisko, a jednak nikt nie wie, czym ono jest? Rozum nie jest w stanie powiedzieć w jaki sposób życie pojawiło się na ziemi. „W jaki sposób nastąpiło przejście od życia nieorganicznego, do organicznego. Odpowiedź na to pytanie stanowi tajemnicę Stwórcy" - jak zauważa francuski fizyk A. Pechuere. Są tajemnice, wobec których myśl ludzka jest bezradna. Takimi są tajemnice Boże, bo drogi Boga nie są drogami ludzkim. Skoro dla większości z nas rzeczą nieosiągalną jest ge¬niusz Einsteina, gdyż jego intelekt przewyższa nasze możliwości, cóż dopiero mówić o Nieskończonym Rozumie Boga. Człowiek nigdy nie zdoła wyczerpać bogactwa wielkości Boga. Jedną z tych tajemnic stawia nam przed oczy dzisiejsza uroczystość. Człowiek może, dzięki naturalnemu dążeniu do prawdy, poznać swym rozumem fakt istnienia Boga-Stwórcy. „Ja widzę Boga w Jego dziełach, bez Niego nic nie umiem w nauce przyrody" - stwierdza zoolog Fabre. Ale nie wiedzieli¬byśmy nic o tajemnicy wewnętrznego życia Boga, o Trójcy Osób w Jedności natury, gdyby Bóg w swej łaskawości nie objawił nam tego.
Umysł ludzki nie wsparty łaską, w zetknięciu z Tajemnicą Boga w Trójcy zajmuje dwojaką postawę. Niektórzy chcą zlikwidować tajemnicę, twierdząc, że rozum ludzki nie ma ograniczeń i może zrozumieć naturę Boga. Inni znów oznajmiają, że Bóg jest niepoznawalny. Jak jest naprawdę? Prawda jest zawsze pośrodku. Tajemnicę Boga można poznać, chociaż to poznanie w życiu ziemskim będzie tylko częściowe. Pomaga nam. w tym Jezus, który przyniósł na świat Prawdę. Dzięki swojej nauce jak gdyby podniósł zasłonę, która kryła tajemnicę Boga, ucząc, że Ojciec, Syn i Duch Święty stanowią jedną, nie-rozdzielną Trójcę - jedynego Boga. „Z Niego, przez Niego i w Nim istnieją wszystkie rzeczy".
Prawdę o Trójcy Świętej przedstawił Jezus w kontekście dzieła zbawienia, które jest owocem Miłości Osób Bożych wo¬bec człowieka: Miłości Ojca, który posłał swojego Syna na świat, „abyśmy życie mieli dzięki Niemu". W chwili ago¬nii Jezus, Syn Boży przyjął „kielich", który Mu został przezna¬czony jako „wola Ojca"; Miłości Syna, który przyjął śmierć - „nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich"; Miłości Ducha Świętego przez którego Jezus ofiarował samego siebie, a który jest Miłością Bożą rozlaną w naszych sercach, uświęconych łaską chrztu.
Rozważając tę tajemniczą prawdę, jesteśmy w sytuacji Apostołów, którzy też nie mogli jej pojąć i ustami Filipa prosi¬li: „Panie, pokaż nam Ojca". I razem z nimi musimy przyjąć nieomylną odpowiedź Chrystusa: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. (...) Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie?". Przyjmując to pouczenie Jezusa, musimy zrozumieć, że obecnie poznajemy Boga w Trójcy w sposób niedoskonały, przez wiarę, gdyż umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by przeniknąć bez reszty bezmiar Tajemnicy Boga, podobnie jak zbyt ograniczony jest nasz wzrok, by do¬strzec wszystko, co kryje w głębi przepaści górskich. Przyjdzie jednak dzień, w którym będziemy dopuszczeni do Boga bez¬pośrednio, „twarzą w twarz" i wtedy poznamy Go doskonale, jak i sami poznani jesteśmy.
Tajemnica Boga w Trójcy jest naszą wielkością i nadzieją. Tam, gdzie dla Boga nie ma miejsca, cena człowieka bardzo spada. Dostrzegamy to wyraźnie w sposobie pokazywania człowieka, który żyje tylko sprawami tego świata. Podkreśla się jego piękno, sprawność fizyczną. Widać to na okładkach ilustrowanych tygodników, czy na afiszach reklamowych. Bardzo często, poza bielą uzębienia, nagich ramion, zalotnego uśmiechu, czy naprężonych muskułów kryje się duchowa pustka, brak celu i sensu życia.
Tajemnica Trójcy Świętej, Jej „wkroczenie" w życie ludzko¬ści, odsłania tajemnicę wielkości człowieka, który w material¬nych wymiarach jest marnym pyłkiem w ogromnie kosmosu. Ukazuje człowieka - chrześcijanina, człowieka ubogaconego i przemienionego przez łaskę, odrodzonego w wodzie chrztu, człowieka, który jest mieszkaniem Boga w Trójcy jedynego: człowieka, który jest dzieckiem Bożym, dziedzicem nieba.
Dlaczego Trójca Święta jest wielkością i nadzieją człowie¬ka? Bo właśnie tam, w łonie Trójcy, nasze zbawienie ma swój punkt wyjścia: „Uczyńmy człowieka na obraz i - podobieństwo na¬sze". A kiedy człowiek utracił przez grzech pierwo¬rodny podobieństwo do Boga: „Jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie wiedział ani nie może zobaczyć", postanowił pochylić się nad człowiekiem i udzielić mu swojej nieśmiertelności i dać mu dostęp do siebie.
Plan zbawienia człowieka oparł Ojciec na Swoim Synu, który, aby spełnić zbawczą wolę Ojca, stał się człowiekiem. W Jezusie Chrystusie ukazała się dobroć Boga i jego miłość wo¬bec ludzi, dzięki której właśnie w Chrystusie, napeł¬nieni Duchem Świętym, mamy przystęp do Ojca.
Tam również, w łonie Trójcy Świętej nasze zbawienie na¬bierze pełnego wymiaru. Będzie ono polegało na dopuszcze¬niu człowieka na wieki do udziału w dziedzictwie Syna Boże¬go, do oglądania Boga twarzą w twarz, na pełnym upodob¬nieniu się do Niego, gdy zobaczymy Go takim, jakim jest. Będzie to dopełnienie stworzenia, gdyż na początku zostaliśmy uczynieni, „na Jego obraz". Wtedy cała ludzkość zbawiona zjednoczy się na nowo w Chrystusie jako Głowie. Do tego „zbawiennego kresu" pro¬wadzi nas Duch Święty posłany przez Jezusa i mieszkający w nas, będący zadatkiem ostatecznego zbawienia ludu, nabytego na własność Bożą przez Krew Syna Bożego, ku chwale Maje¬statu Trójcy Świętej.
Oto w zarysie treść Tajemnicy Trójcy Świętej i tajemnicy wielkości człowieka powołanego do udziału w życiu Bożym, którą przypomina nam dzisiejsza uroczystość.
Jestem chciany i kochany przez Boga. W Afryce misjonarz odprawia Mszę św. pod gołym niebem. Po Ewangelii zwraca się do nowo ochrzczonych i mówi o ich wybraniu przez Boga właśnie w chwili przyjęcia chrztu św. Mówi, że każdy z nich stał się dzieckiem Bożym, przeznaczonym do życia wiecznego z Bogiem. Teraz każdy z nich może mówić do Boga: „Ojcze". Słuchacze są przejęci i bardzo wzruszeni. W milczeniu płaczą i dziwią się ojcu misjonarzowi z Europy. Po Mszy św. przycho¬dzą do niego i mówią: „Ojcze mówiłeś rzeczy wspaniałe, lecz jak mogłeś je mówić nie płacząc?" - Oto reakcja umysłów wrażliwych na wartości Boże. Oni czuli i zdawali sobie spra¬wę z tego, co to znaczy być chrześcijaninem, co to znaczy być dzieckiem Bożym.
Wcale nie ubliża mi to, że nie potrafię zrozumieć swoim umysłem Tajemnicy Trójcy Świętej. Z drugiej strony bardzo wywyższa mnie fakt, że przez chrzest zostałem włączony w Nią i przeznaczony do życia i miłości Trójcy Świętej, że przez każdy, godnie przyjęty sakrament, coraz ściślej z Nią się jed¬noczę.
Przez uważne, pełne pamięci o Bogu, życie mam zdążać każdego dnia, do dnia, w którym zostanę dopuszczony, aby wielbić bez końca Trójcę Świętą, od której wyszła inicjatywa wiecznej miłości Boga do człowieka. Dopiero wówczas za¬znam spokoju, bo wtedy „już nic nas nie zdoła odłączyć od miło¬ści Bożej, objawionej za sprawą Ducha Świętego w Chrystusie Jezu¬sie Panu naszym". Amen.

ADORACJA
K. Panie, Jezu Chryste przychodzę dzisiaj do Ciebie, aby powiedzieć Ci przede wszystkim - Dziękuję. Dziękuję za dar życia, za to, że szczęśliwie przeżyłem kolejny miesiąc. Mam świadomość, że tyle trumien w tym miesiącu spo¬częło w polskiej ziemi. W ubiegłym miesiącu mojego życia tyle osób usłyszało w gabinetach lekarskich tę straszną wiadomość - proszę pana, proszę pani - jest źle, choroba jest poważna. W ubiegłym miesiącu tyle łóżek szpitalnych zostało zajętych przez nowych pacjentów. Mnie wśród nich nie było, mnie to wszystko, co się nazywa chorobą, cierpieniem jeszcze nie dotyczy. Jestem zmęczony całoty¬godniową pracą, bieganiną, staraniem o dom, rodzinę zmęczony, ale zdrowy. Wchodzę w nowy miesiąc życia z darem życia i zdrowia. W tym momencie, Panie Jezu, z całą świadomością i wdzięcznością chcę Ci powiedzieć -dziękuję!
Śpiew: Chwała i dziękczynienie... (3 razy)
K. Pierwsza niedziela czerwca. Dlaczego, Jezu, jesteś dzisiaj wystawiony w złocistej monstrancji? Otóż dlatego, że Ty właśnie, nasz Zbawicielu, jesteś tutaj, w kościele, najważ¬niejszy. Jesteś dzisiaj wystawiony, aby nam przypomnieć, że właśnie teraz w nowym miesiącu życia - Ty, Jezu, po¬winieneś być najważniejszy w moim życiu. Ty, Chryste, powinieneś być na pierwszym miejscu, w moich pragnie¬niach, myślach, w moim sercu. Będąc teraz przed Tobą :. żywym i prawdziwym, chcę Cię, Jezu, zapewnić, że od dziś spróbuję iść w tym miesiącu za Tobą, moim najlep¬szym Przyjacielem i Doradcą. Będę się starał iść za Tobą, przez codzienną modlitwę, przez dobrze wykonywaną pracę. Będę się starał iść za Tobą przez przebaczenie, a więc chętniej niż dotychczas będę używał tych dwóch słów: „przebaczam" i „przepraszam". Będę się starał iść za Tobą przez trzeźwość.
Śpiew: Kochajmy Pana... (3 zwrotki)
K. Kiedy w czasie drugiej wojny światowej nadlatywały niemieckie samoloty, można było usłyszeć w odbiorni¬kach radiowych jakże złowieszcze słowa: Uwaga, uwaga! - nadchodzą. Jezu, dzisiaj polskie niebo spokojne, nie ma nieprzyjacielskich samolotów, ale powiedzmy sobie prawdę - naszej ojczyźnie wciąż zagrażają wrogowie. Oto oni: niewiara, lekceważenie drugiego człowieka, pijań¬stwo, swoboda seksualna, rozwody. W miesiącu czerwcu nastąpią nowe naloty pokus. Znamy je: wypij!, zapal! Weź narkotyk, poczujesz się lepiej! W czerwcu szatan znowu zaatakuje, mówiąc: nie przejmuj się grzechem! Kradzież -nie rób sobie skrupułów, któż dzisiaj nie kradnie! Użyjesz w życiu, tylko przestań się przejmować jakąś tam moral¬nością, przecież ty decydujesz, co jest dobre, a co złe!. Re¬ligia, wiara w Boga - człowieku, żyjesz w dwudziestym pierwszym wieku - przestań się tym przejmować, to wszystko wymyślili ludzie! Będą nowe okazje do grzechu, nowe głosy, nie bądź frajerem, nie przejmuj się Bogiem, Kościołem, księżmi!
Jezu! Przeprowadź mnie szczęśliwie przez ten nowy miesiąc mojego życia. Dodaj mi sił, abym Ciebie nie zdradził jak Judasz, bym się Ciebie nie zaparł jak Piotr.
Mając sto złotych w kieszeni tak bardzo uważamy, co za nie kupić, na co je wydać. Tyle zastanawiania się, tyle niezdecydowania. Przede mną jeszcze dwadzieścia czte¬ry dni czerwca. Przede mną dwadzieścia cztery szansę do wykorzystania. Co ja z tymi dniami zrobię? Wokół siebie widzimy tyle zmarnowanych chwil, tyle zmarno¬wanych dni, tyle zmarnowanego zdrowia: własnego i in¬nych. Panie Jezu! Pomóż mi wypełnić te dni, które mi dajesz dobrem, pomocą świadczoną innym. Spraw, bym w tych dniach starał się być lepszym, bardziej odpowie¬dzialnym ojcem, matką, synem, córką, kolegą, sąsiadem.
Śpiew: Pod Twą obronę...
Śpiew: Przed tak Wielkim...



Uroczystość Trójcy Świętej
Idźcie i nauczajcie wszystkie narody
Poznali się w zwykły dzień. Tak po prostu, na przystanku. Adam był przystojny, trochę tajemniczy i ujmujący. Ewa urocza i pełna wdzięku. Zapatrzyli się w siebie. Tak po prostu, z chwili na chwilę. Pokochali. Tak po prostu, jak młodzi ludzie. Mieli dla siebie dużo czasu. Swoje spotkania zaczynali od wspólnej modli¬twy i adoracji Pana Jezusa w kościele. Tak po prostu. W ich sercach mieszkał Bóg. Dla nich spotkania z Bogiem były codzien¬nością, a jednocześnie za każdym razem przeżywali wielką ra¬dość, bo Bóg był z nimi, oni byli z Nim.
Pobrali się. Codzienność rzucała ich na mielizny i na rafy życia, o które mogli się rozbić. Byli mocni Bogiem. Znak krzyża, którym żegnali się na rozpoczęcie i zakończenie dnia, wspólny pacierz, pragnienie, by życie stało się nieustanną modlitwą, pro¬wadziło ich do wielkiej łagodności ducha i do uświęcenia.
Przyszło pierwsze dziecko. Było oczekiwane i wymodlone. Zastanawiali się, jakie dać mu imię. W tym czasie bardzo modne dla chłopców było imię Kevin. Oni dla swojego dziecka wybrali imię Michał, co w tłumaczeniu z języka hebrajskiego na język polski znaczy — „Któż, jak Bóg?". Michał został ochrzczony w imię Boga Trójjedynego: Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Zaraz po chrzcie ofiarowali Michała Matce Najświętszej, dedykując Jej swojego synka i prosząc o szczególną, Matczyną nad nim opiekę. Prosili także o wystawiennictwo patrona, św. Michała Archanioła. Rano i wieczo¬rem kreślili na czole dziecka znak krzyża. Michał był świadkiem ich modlitw. Kolana mamy byty dla niego pierwszym klęcznikiem. Serce rodziców było przewodnikiem na drodze do Boga. Adam i Ewa prosili chrzestnych o codzienną modlitwę w intencji Michała. Każdego roku uroczyście obchodzili rocznicę chrztu dziecka. Była zawsze Msza święta. W domu zapalali świecę chrzcielną i wspólnie z rodziną i chrzestnymi dziękowali Bogu za dar i łaskę chrztu. Nie przeoczyli żadnego momentu wspólnego życia, żeby cokolwiek za¬niedbać w duchowej formacji dziecka. Podobnie działo się z na¬stępnymi latoroślami: Franciszkiem, Karoliną, Stefanią i Rafałem.
I ty, drogi przyjacielu, często się żegnasz. Czyń znak krzyża bez pośpiechu, zawsze dostojnie i z wielkim szacunkiem, bo Krzyż Chrystusa łączy niebo z ziemią, a nakreślony na tobie mówi, że Boga zapraszasz do swojego życia. Jemu oddajesz swój rozum i wolę, pragnienia i uczucia, nadto i siebie samego. Krzyż ma roz¬warte ramiona, byś pamiętał, że Zbawiciel chce przytulić ciebie do swojego serca. Znakiem krzyża rozpoczynaj swój dzień, posi¬łek, pracę, podróż, wycieczkę, spotkania z przyjaciółmi. Ze zna¬kiem krzyża idź na spoczynek.
Pokłoń się krzyżowi, gdy będziesz przechodził obok. Zdejmij nakrycie głowy i przeżegnaj się. Przydrożny krzyż przypomina nie tylko o męce Zbawiciela, ale też i o tym, że tam gdzie został postawiony, mieszkają ludzie ochrzczeni, wierzący w Chrystusa.
Twój krzyż, który kreślisz i którym błogosławisz jest wyzna¬niem wiary w Boga w Trójcy Świętej Jedynego: Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Błogosław swojej rodzinie, przyjaciołom i wro¬gom. Przez twoje błogosławieństwo Bóg umocni to, co kruche i słabe, uświęci pragnących iść do nieba, a nieprzyjaciołom i wro¬gom da łaskę nawrócenia.
Dzisiejsza uroczystość Trójcy Przenajświętszej zachęca nas do modlitewnej kontemplacji tajemnicy Boga - Ojca, Syna i Ducha Świętego.
Bóg - Ojciec, Syn i Duch Święty - jest Miłością. To podsumowanie całego objawienia. „Miłość zawsze jest tajemnicą, rzeczywistością, która przerasta rozum, ale mu nie przeczy, przeciwnie, uwydatnia jego możliwości. Jezus objawił nam tajemnicę Boga: On, Syn, dał nam poznać Ojca, który jest w niebie i udzielił nam Ducha Świętego, Miłość Ojca i Syna. ... Bóg nie jest samotnością, lecz doskonałą wspólnotą. Dlatego też osoba ludzka, będąca obrazem Boga, realizuje się w miłości, która jest szczerym darem z siebie".
Twoje życie ma stać się miłością w Miłości. Miłością do Chry¬stusa, która wzywa do wielkiej i wspaniałej przyjaźni z Nim; miło¬ścią do Ducha Świętego, który przygotuje i uzdolni duszę do przyjęcia Jego natchnień, darów i owoców; miłością do Ojca, który jest najgłębszym źródłem i najwyższym celem ludzkiego życia.
W taki to sposób twoje życie realizowane we wspólnocie Ko¬ścioła stanie się wyznaniem i znakiem Trójcy Świętej.
Trójca Przenajświętsza jest też wzorem rodziny Kościoła. „Jest tajemnicą, albowiem miłość i życie Ojca, Syna i Ducha Świętego są darmowym darem dla tych, którzy narodzili się z wody i z Ducha i zostali wezwani do przeżywania, a także wyrażania i przekazywania w dziejach jedności samego Boga".
Miłość jest wyraźnym znakiem wiary w Boga Ojca i Syna, i Ducha Świętego. „Boża miłość nie nakłada na nas ciężarów, któ¬rych nie moglibyśmy unieść, ani nie stawia nam wymagań, którym nie moglibyśmy sprostać, jeśli wzywa, przychodzi z konieczną pomocą".
Do Maryi, która jest doskonałym przybytkiem Trójcy Przenaj¬świętszej, zwróćmy się z pokorną prośbą:
„O Serce Panny wiernej i Ucieczki grzeszników! Pomnażaj we mnie życie Boże zjednoczone z Trójcą Przenajświętszą, a tym sa¬mym uczyń mnie wiernym uczniem i naśladowcą Jezusa, wzbudź we mnie wstręt do grzechu i mentalności tego świata, obdarz mnie duchem dziecięctwa Bożego, stwórz we mnie serce czyste, odważ¬ne i mężne. Niech za twoim orędownictwem osiągnę już ta na ziemi, takie zjednoczenie z Przenajświętszą Trójcą, a w wieczności - taki udział w Jej chwale, jaki mi Bóg zgotował od wieków".



Uroczystość Trójcy Przenajświętszej
Dzisiejsza uroczystość przypomina nam, że Jedy¬ny Bóg jest niepojętą, absolutną Miłością Ojca, Syna i Ducha Świętego. Boga nikt nigdy nie widział, Boga nikt nigdy nie pojmie. On przekracza wszelkie nasze rozumo¬wanie, ale nie tylko to stanowi dla człowieka przeszkodę w poznaniu Stwórcy. Bowiem, jak mówi święty Jan, Bóg jest miłością. Tymczasem dla wielu ludzi słowo to, nieste¬ty, jest albo zupełnie puste, albo jego rozumienie zostało w ich sercach mocno wypaczone. Dla wielu osób pojęcie czystej, bezinteresownej miłości jest czymś zupełnie nie do wyobrażenia. Wszak już od dzieciństwa zdarzało się im niejednokrotnie usłyszeć: „Jeśli nie będziesz grzeczny i posłuszny, to przestanę cię kochać". I tak w życie niejed¬nego z nas wkradało się rozumienie miłości jako zapłaty. Zapłaty za posłuszeństwo, za pracowitość, za grzeczność. Jeżeli zasłużysz, jeśli na to zapracujesz - będziesz kocha¬ny. Ale jeśli będziesz się źle zachowywać, to usłyszysz: nie kocham cię już. Mijały lata, a wraz z ich upływem umacniało się w nas przekonanie, że spostrzeżenia z dzie¬ciństwa były trafne nad wyraz. W szkole kochano tych najgrzeczniejszych i najpilniejszych, natomiast ci niesforni szli do kąta. Wianuszek przyjaciół otaczał zwykle ludzi uśmiechniętych, życzliwych, o barwnej osobowości. Ci mniej ciekawi, zamknięci w sobie, konfliktowi najczęściej pozostawali na uboczu. Po ślubie, gdy któreś z małżon¬ków zawiodło drugą stronę, bardzo prędko mogło usły¬szeć: „Już cię nie kocham, bo jesteś fałszywy, cyniczny egoista". I chociaż w domu, w szkole czy w małżeństwie można było dostać dwie, trzy, pięć szans na poprawę, to w końcu cierpliwość niejednego rodzica, nauczyciela, kole¬gi czy współmałżonka wyczerpywała się. A wtedy padały słowa: „No, teraz, po tym wszystkim już ci nie wybaczę. Miarka się przebrała". Takich sytuacji doświadczył, w ten czy inny sposób, chyba każdy z nas. Dlatego teraz, gdy słyszymy, że Bóg jest miłością, że On nie może nie ko¬chać, że nie kocha za coś, ale od początku naszego istnie¬nia miłością zupełnie bezinteresowną, nie może się to nam pomieścić w głowie. Gdy kolejny raz zawodzimy, grze¬szymy, upadamy, wtedy przychodzi myśl: „On mi tego już nie wybaczy. Tych moich niewierności nikt by nie wytrzy¬mał. Tyle razy zawiodłem Boga i chyba u Niego jestem po prostu skreślony na zawsze". A nasuwają się nam takie myśli, bo jakże łatwo przychodzi nam tworzyć sobie ob¬raz Boga na podobieństwo nasze i na podobieństwo tych, których spotykamy na co dzień. Tak naprawdę to przecież my zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Stwór¬cy. A jednak często sami, właśnie w wyniku życiowych doświadczeń, o których wspominałem, tworzymy w swo¬ich sercach i umysłach karykaturę Boga, któremu trzeba płacić za miłość: „Jeśli nie będę gorliwie się modlić, to Bóg przestanie mnie kochać. Jeśli popełnię grzech, utracę Go. Jeśli coś niedobrego będzie się w moim życiu powta¬rzać, On się rozgniewa i straci do mnie cierpliwość". Ilu ludzi odeszło od Boga, od sakramentów, od modlitwy, bo któregoś dnia poczuli, że cała ich religijność nie ma sen¬su. Owszem, pomyśleli, może byłby jeszcze jakiś sens pielęgnować swoje chrześcijaństwo, gdyby udawało się być porządnym człowiekiem. Gdyby nieustannie zasługi¬wać na Boże uznanie i Jego nagrodę. Ale to się ciągle w życiu nie udaje. Modlitwa byle jaka, z zachowaniem przykazań różnie bywa, i w ogóle do świętości ciągle da¬leko, może nawet coraz dalej. I co się wtedy dzieje z ży¬ciem religijnym wielu ludzi? Zaczynają omijać Kościół, bo tam ciągle przypominają, że trzeba być świętym, a to przecież niemożliwe. Pisma świętego lepiej nie czytać, bo tam można znaleźć twarde słowa, a już od konfesjona¬łu to lepiej z daleka, bo to po prostu wstyd, żeby w kółko wałkować te same grzechy. Iluż ludzi pogrążyło się w złudnym przeświadczeniu, że nie stać ich na to, by kupić sobie miłość Pana Boga, że zostali przez Niego odrzuce¬ni, że On o nich zapomniał. I kiedy dziś docierają do nich słowa: Bóg jest miłością, On nie może ciebie nie kochać, nie mogą w to uwierzyć. To jakby nie z tego świata. Tak, to nie jest z tego świata! To jest z tego Bożego świata, który jest tuż obok ciebie. Ale żeby wejść w ten świat, musisz właśnie uwierzyć, że Bóg jest miłością. Że jest gotów wszystko ci wybaczyć po raz dziesiąty, setny, ty¬sięczny. Od Niego nikt z nas nigdy nie usłyszy słów: „No, teraz to już przekroczyłeś granicę i nie masz prawa do mojej miłości". Nie! Nigdy nie przekroczymy żadnej gra¬nicy, bo miłość Boga jest bez granic. Po tym wszystkim, co było - po wielu opuszczonych mszach, nawet po wie¬loletniej przerwie w spowiedzi, po cudzołóstwie, może nawet po zabiciu nienarodzonego dziecka - On kocha, Bóg naprawdę kocha.
Promieniem tej bezwarunkowej Bożej miłości jest Kościół. I choć jest w nim obecny i działa sam Bóg, to przecież ta czysta miłość Boża jest tu skażona niedoskona¬łością nas, katolików, zarówno świeckich, jak i duchow¬nych. Na pewno niejednemu człowiekowi właśnie ta na¬ganna postawa tych, którzy chcą uchodzić za chrześcijan, przesłoniła ów cud Bożej miłości. Choć jednak zjawisko zgorszenia istnieje i, niestety, będzie istniało, to przecież tak piękne w Kościele jest to, że każdy, kto przystąpi do konfesjonału i szczerze wyzna swoje grzechy, kto sercem wypowie słowo „żałuję", otrzyma Boże przebaczenie! Nikt, kto uklęknie przy stole eucharystycznym, by otrzy¬mać Ciało Chrystusa, nie zostanie od niego odpędzony. I nie zadawajmy sobie pytań: „Ale za co kocha mnie Bóg? Co On we mnie widzi? Czym jeszcze mógłbym zasłużyć na Jego miłość?". On kocha, bo taki jest! Kocha już teraz, zanim cokolwiek dobrego zrobisz. To rzeczywiście wiado¬mość nie z tego świata.
Objawienie Boże mówi nam, że Bóg jest absolutnie szczęśliwy. Dlaczego jest szczęśliwy? Dlatego właśnie, że jest miłością. Bo miłość to szczęście. Dlatego Stwórca, po¬wołując nas do szczęścia, daje nam przykazanie miłości. Jednak zaznacza przy tym: Miłujcie się, jak Ja was umiło¬wałem, a więc tą miłością, która jest w Trójcy Przenaj¬świętszej, miłością czystą, bezwarunkową. Tylko ona jest prawdziwa, tylko ona daje szczęście, tylko ona przemienia nas samych i nasze otoczenie.
Gdy usłyszymy pytanie: „Czy kochasz kogoś?", odpowiemy zapewne, że tak. Kocham swojego wnuczka, swoją córeczkę, męża, mamę, przyjaciela, narzeczoną. Ale czy kochamy tak jak Jezus? Czy nie kochamy za to, że wnuczek, córka, mąż, mama, przyjaciel, narzeczona też nas kocha? Czy to miłość czysta? Czy może w istocie oparta na umowie: „Ja dam ci czułość, dobroć, uśmiech i swoją pomoc, a ty odpłacisz mi tym samym. Ale gdybyś złamał umowę, to nie chcę cię znać i zapomnij o mnie". Wiecie, drodzy bracia i siostry, dlaczego Kościół nie zna rozwodów? Bo Kościół zna bezwarunkową i czystą mi¬łość Ojca, Syna i Ducha Świętego. Bo Kościół jest opar¬ty na tej miłości z innego świata, którą przyniósł nam Je¬zus Chrystus. Wielu, nawet tych, którzy mienią się kato¬likami, jeszcze jej nie poznało. Oni kochają ciągle za coś, a więc nie kochają wcale. Na jednej z kolorowych kartek pocztowych przeczytałem bardzo mądrą maksymę: „Kto przestał być przyjacielem, ten nigdy nim nie był." To święta prawda. Kto mówi, że przestał kochać, ten nie ko¬chał nigdy. Warto, by pomyśleli nad tym wszyscy rozwiedzeni. To, że świat tak powszechnie akceptuje rozwody, świadczy o tym, że ludzie nie mogą uwierzyć w miłość, a tym samym nie wierzą w Boga. Kiedyś, na jednym ze swoich koncertów, jako wstęp do piosenki o miłości mał¬żeńskiej, Janusz Saługa powiedział: „Dopiero po dwu¬dziestu latach małżeństwa odkryłem, na czym polega tekst przysięgi małżeńskiej. Ja mojej żonie mówię tak: je¬steśmy dobrowolnym związkiem ludzi wolnych, to ja ci ślubuję, że ja nie opuszczę cię aż do śmierci. Ty jesteś wolnym człowiekiem. Możesz być ze mną. Nie musisz. Tylko musisz wiedzieć, że to ja ci ślubuję, że to ja nie opuszczę cię aż do śmierci. I nawet gdybyś odeszła ode mnie i nie było cię dwadzieścia, trzydzieści, pięćdziesiąt lat, to musisz wiedzieć, że kiedykolwiek powrócisz, to zawsze na ciebie będzie czekała miska z zupą i zawsze ci umyję nogi, bo to ja ci ślubuję, że to ja nie opuszczę cię aż do śmierci".
Wspaniałym promieniem takiej czystej miłości Bo¬żej jest osoba Jana Pawła II. Świat dziwi się, że Ojciec Święty jedzie tam, gdzie brak pełnej wolności politycznej, że poszedł do celi zamachowca, choć ten jeszcze nie wyra¬ził skruchy, nie przeprosił. Ale Jan Paweł II, pasterz całe¬go świata, idzie do ludzi z miłością, która nie jest nagrodą. Ta miłość jest jak ziarno, jak źródło. Ona ma wzrastać, roz¬lewać się w ludzkich sercach, i taką miłość niesie światu papież. Niesie ją tam, gdzie jeszcze ciemności, podaje rę¬kę grzesznikom, ale przecież złote ziarno rzuca się w czar¬ną glebę. Dziwimy się, że wielu ludzi żyjących dokoła nas nie potrafi kochać, ale kto zasieje w nich miłość? Ona nie rodzi się z powietrza. Tylko ogień zapala ogień, a dobro ro¬dzi dobro.
Innym przykładem takiej pięknej miłości, która jest odbiciem tamtego, Bożego świata, może być miłość matki. Kiedyś byłem świadkiem sceny, gdy sąsiadki radziły pew¬nej starszej już kobiecie, by wyparła się swojego syna. Ów młody człowiek był rzeczywiście nieciekawą postacią. Re¬cydywista, złodziej, oszust, nie skończył szkoły, nigdy nie podjął uczciwej pracy. Nie liczył się z nikim, z matką tak¬że. Oszukiwał ją, potrafił ubliżyć, zupełnie jej nie szano¬wał. I to tej kobiecie mówiły znajome: „Niech pani o nim zapomni. Jak wróci z więzienia, niech go pani do domu nie wpuści. Niech go pani przeklnie i wyrzeknie się do końca życia". A ona ze łzami w oczach, z opuszczoną głową mó¬wiła: „Nie, nie. Tak nie można. Kazik jest dobry, tylko się tak pogubił, ale on się zmieni. On się jeszcze zmieni".
Wiem, drodzy bracia i siostry, że czym innym jest miłość, a czym innym tak szkodliwa w wychowaniu, i w ogóle w relacjach między ludźmi, naiwna pobłażliwość. Bóg także, choć kocha nas miłością nieskończoną, stawia nam wymagania i dla naszego dobra potrafi skarcić czło¬wieka. Ale zawsze robi to z miłości. Wiem, że gdy przed tron Boży przychodzi szatan, którego imię brzmi oskarży¬ciel i domaga się od Boga potępienia nas, to domaga się słusznej kary za nasze rzeczywiste grzechy. Ale Jezus, któ¬ry jest naszym obrońcą, ale Bóg, który jest naszym najlep¬szym Ojcem, mówią właśnie te słowa: „Nie, nie, on jest dobrym człowiekiem, on się jeszcze zmieni, on się tylko pogubił".
Po czym poznać, że Bóg tak mówi o mnie i o tobie? Po tym, że żyjemy. Że dzisiejszej niedzieli otworzyłeś oczy, że Pan daje ci ten dzień, twoją kolejną szansę. Ten rozpoczęty dzień jest znakiem uprzedzającej miłości Boga. To ty zadecydujesz, co z tym dniem zrobisz, ale Bóg już na samym jego początku mówi ci: „Kocham cię już teraz".
Jest w naszej polskiej mowie takie piękne powie¬dzenie, że komuś jest tak dobrze, jak u Pana Boga za pie¬cem. To rzeczywiście mądre określenie, bo rzeczywiście dobrze i szczęśliwie może być tylko u Pana Boga. On jest czystą, bezinteresowną, uprzedzającą miłością. Jeśli chcesz wejść za piec u Pana Boga, to wejdź w taką miłość. To nie jest abstrakcyjne wezwanie. Wokół ciebie wielu lu¬dzi, którzy zupełnie nic ci nie dali, niczym sobie na twoją życzliwość nie zasłużyli. Bez żadnej dyplomacji, targów, wyczekiwania, kto pierwszy, daj co masz, co potrafisz dać. A wtedy, na ile to możliwe, zrozumiesz ten po ludzku nie¬zrozumiały dogmat, który dziś rozważa cały Kościół. Bo¬wiem mówi Pismo: Kto nie miłuje, nie zna Boga. Bo nie książki, nie traktaty teologiczne, nie sprawny intelekt zbli¬żają do tej Największej Tajemnicy, ale właśnie miłość. I może dziś, w Uroczystość Trójcy Przenajświętszej, obok teologicznej refleksji, po prostu uchylmy drzwi wiodące do Bożego domu miłości i szczęścia. Wystarczy wziąć do ręki słuchawkę telefoniczną, zastukać do sąsiada, zaprosić kogoś na spacer. I choć takie spotkanie, taka rozmowa mo¬że naprawdę kosztować, jest to najkrótsza ścieżka za piec u Pana Boga.



TRÓJCA ŚWIĘTA ŹRÓDŁEM ŻYCIA I MIŁOŚCI
Uroczystość Trójcy Świętej
,, Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" (Mt 28,19)
W klasie maturzystów katecheta dyskutuje z młodzieżą na tematy religijne. W pewnej chwili jeden z młodych ludzi podnosi dłoń do góry i prosi księdza, aby, o ile jest to możliwe, postarał się wytłumaczyć w przystępny dla nich sposób niezwykle trudną do zrozumienia prawdę wiary o Trójcy Świętej. Jak to jest możliwe, że jest jeden Bóg, ale w trzech osobach?
Katecheta zastanowił się przez chwilę, a potem wska¬zując na promienie słoneczne wpadające do klasy przez okno rozpoczął swoje pouczenie: te promienie, które widzimy, wysyłane są przez słońce. Ciepło, które czujemy pochodzi od obu, od słońca i od promieni. Podobnie jest z Trójcą Świętą. Wyobraźcie sobie - kontynuował dalej katecheta - że słońce to Bóg Ojciec. Słońce wysyła swoje promienie, Syna Bożego. Wreszcie od obu, od słońca i jego promieni, czyli od Boga Ojca i Syna Bożego, pochodzi ciepło - Duch Święty.
Bracia i siostry! Kiedy gromadzimy się dzisiaj w świą¬tyni, aby oddać cześć i chwałę Trójcy Świętej, musimy najpierw stwierdzić, że prawda o Trójcy Świętej jest wielką tajemnicą wiary. Tajemnicą, której my ludzie nigdy do końca nie zdołamy zrozumieć ani wytłumaczyć.
Wierzymy w tę prawdę i przyjmujemy ją ze względu na Chrystusa, który o Trójcy Świętej nas pouczył. Naj¬bardziej znanymi słowami Jezusa o Trójcy Świętej są słowa, które skierował do swoich uczniów tuż przed swoim wniebowstąpieniem: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". Najbardziej zaś znanym objawie¬niem się Trójcy Świętej jest to, które opisał św. Łukasz w scenie chrztu Pana Jezusa: „Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie»."
Chociaż prawda o Trójcy Świętej jest dla nas ludzi niezwykle trudna do zrozumienia, tym niemniej zawsze możemy szukać pewnych skojarzeń i porównań, które pomogą nam tę prawdę choć w części zrozumieć.
Porównanie Trójcy Świętej do słońca, użyte przez katechetę z przytoczonej na wstępie historii, jest niezwykle trafne i posiada wiele podobieństw. Tak jak słońce jest źródłem fizycznego dobra, tak Trójca Święta jest źródłem Bożego życia w nas. Jak słońce daje energię i siłę, tak również Trójca Święta daje ludziom wewnętrzną moc i siłę. Słońce daje światło; Trójca Święta również oświetla umysły i serca ludzi. Słońce jest źródłem ciepła; Trójca Święta rozlewa w naszych sercach duchowe ciepło, którym jest miłość do Boga i do ludzi. Słońce leczy choroby ciała; Trójca Święta leczy choroby duszy - grzechy. Słońce rozwesela i rozświetla mroki świata; Trójca Święta rozwesela nasze serca i rozświetla mroki naszego życia.
W imię Trójcy Świętej zostaliśmy ochrzczeni. Pierwszą modlitwą, jakiej nauczyli nas nasi rodzice, była modlitwa ku czci Trójcy Świętej. Wymawiamy ją, czyniąc znak krzyża: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" Trójca Święta towarzyszy nam nieustannie we wszystkich oko¬licznościach naszego życia. Również nasze wieczne szcz꬜cie w niebie polegać będzie na uczestnictwie w życiu Trójcy Świętej.
Nie wiemy wszystkiego o Trójcy Świętej, bo wiedzieć tu na ziemi nie możemy. Tym niemniej wiemy tyle, ile nam potrzeba do naszego zbawienia. Wiemy, że powin¬niśmy starać się, aby dusze nasze były mieszkaniem Trójcy Świętej. Wiemy, że zawsze powinniśmy żyć w sta¬nie łaski uświęcającej i uwielbiać Trójcę Świętą ustami i życiem, sercem i modlitwą.
Jak pięknie można łączyć nasze codzienne życie z ży¬ciem Trójcy Świętej, niech pouczy nas następujący przy¬kład. Pewien głęboko wierzący człowiek praktykuje codziennie wieczorem przed pójściem spać bardzo cenną modlitwę. W czasie tej modlitwy zastanawia się najpierw nad tym, co dobrego udało mu się w ciągu tego dnia zrobić i rozmawia o tym z Bogiem Ojcem, dziękując Mu za to. Następnie zastanawia się przez chwilę i przy¬pomina sobie o tym co było złe i co mu się nie udało w ciągu tego dnia. Mówi o tym z Chrystusem i przeprasza Go za to. Wreszcie pod koniec swojej modlitwy wybiega myślami do tego, co czeka go w następnym dniu. Roz¬mawia o tym z Duchem Świętym i prosi Go o mądrość i siły do przeżycia tego co go czeka, w sposób jaki się Bogu podoba. Jak więc widzimy, modląc się w ten sposób, ten głęboko wierzący człowiek nie tylko robi sobie codziennie rachunek sumienia, ale również łączy swoje codzienne życie z życiem Trójcy Świętej.
Bracia i siostry, wykorzystajmy więc dzisiejszą pod¬niosłą uroczystość, aby jeszcze bardziej zacieśnić nasze więzy z Trójcą Świętą. Uwielbiajmy i dziękujmy Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu za wszystkie łaski i dary, które od Niego otrzymaliśmy. Naszą cześć, uwielbienie i dziękczynienie dla Trójcy Świętej wyraźmy także kończąc to dzisiejsze rozważanie modlitwą:
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak było na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen!



W IMIĘ OJCA I SYNA I DUCHA ŚWIĘTEGO!
Uroczystość Trójcy Świętej,
„Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i udzielanie się Ducha Świętego niech będzie z wami wszystkimi" /2 Kor 13, 13/
Prawie 30 lat głosił Irlandczykom Ewangelię, św. Pa¬tryk, nawracając ich na wiarę chrześcijańską. Pogańskim Irlandczykom trudno było zrozumieć prawdy wiary chrze¬ścijańskiej, zwłaszcza tajemnicę Trójcy Świętej. Długo tłumaczył im święty Patryk, że choć są trzy Osoby Boskie, to jednak jest tylko jeden Bóg. Dla niewykształconych Irlandczyków było to jednak zbyt trudne do zrozumienia. Św. Patryk czuł, że same słowa nie wystarczą, że trzeba znaleźć jakiś obraz, jakiś przedmiot, który dopomógłby tym ludziom w zrozumieniu nauki o Trójcy Świętej. Wreszcie św. Patryk wpadł na dobry pomysł. Tłumacząc tajemnicę Trójcy Świętej, pokazywał Irlandczykom trój-listną koniczynę. Z jednej łodyżki wyrastały trzy listki, trzy odgałęzienia, podobnie jak w jednym co do natury Bogu są trzy Osoby.
Ze zrozumieniem tajemnicy Trójcy Świętej mieli kło¬poty nie tylko Irlandczycy. Każda generacja chrześcijan chciała w jakiś sposób ułatwić sobie zrozumienie tej wielkiej tajemnicy. Również dla nas zrozumienie chociażby cząstki tej wielkiej Bożej tajemnicy nie jest łatwe. Nasz ludzki umysł jest niedoskonały i ograniczony. Szaleństwem byłoby więc myśleć, że przy pomocy tak niedoskonałego narzędzia, jakim jest ludzki umysł, potrafimy zrozumieć istotę Boga, który jest nieskończenie doskonały. Św. Augustyn napisał: „Mały i ograniczony byłby Bóg, gdyby ograniczony rozum ludzki mógł pojąć wszystkie Jego sprawy".
Cóż nam zatem pozostaje ? Nic innego, tylko przyjąć z wiarą to, co o Trójcy Świętej mówi Pismo Święte. Pozostaje nam przyjąć z wiarą to, co o sobie samym, o Bogu Ojcu i o Duchu Świętym objawił nam Pan Jezus.
Chociaż najwięcej wzmianek o Trójcy Świętej znajduje się w Ewangelii św. Jana, to jednak chyba najbardziej znanymi słowami Chrystusa o Trójcy Świętej są słowa, które skierował Chrystus do swoich uczniów tuż przed swoim wniebowstąpieniem: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". Najbardziej zaś znanym objawie¬niem się Trójcy Świętej jest to, które opisał św. Łukasz w scenie chrztu Pana Jezusa: „Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie".
W imię Trójcy Świętej zostaliśmy ochrzczeni. Pierwszą modlitwą, którą nauczyli nas nasi rodzice, była modlitwa ku czci Trójcy Świętej. Wymawiamy ją czyniąc znak krzyża: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". Trójca Święta towarzyszy nam nieustannie we wszystkich oko¬licznościach naszego życia. Również nasze wieczne szcz꬜cie w niebie polegać będzie na uczestnictwie w życiu Trójcy Świętej.
Chociaż nie wiemy wszystkiego o Trójcy Świętej, to jednak wiemy tyle, ile nam jest potrzebne do naszego zbawienia. Wiemy, że powinniśmy starać się, aby dusze nasze były mieszkaniem Trójcy Świętej. Wiemy, że po¬winniśmy żyć w stanie łaski uświęcającej i uwielbiać Trójcę Świętą ustami i życiem, sercem i modlitwą.
Wykorzystajmy więc dzisiejszą podniosłą uroczystość, aby jeszcze bardziej zacieśnić nasze więzy z Trójcą Świętą. Uwielbiajmy i dziękujmy Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu za wszystkie łaski i dary, które od Niego otrzymaliśmy.
Dziękujmy Bogu Ojcu za to, że z miłości stworzył nas ludźmi, istotami rozumnymi, a nawet uczynił nas swoimi synami i córkami. Dziękujmy Synowi Bożemu za to, że stał się człowiekiem, że żył wśród nas, uczył nas, umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia. Za to, że założył Kościół, dzięki któremu możemy nieustannie otrzymywać Jego łaski. Dziękujmy Duchowi Świętemu za to, że nieustannie prowadzi Kościół, za to, że żyje w duszy każdego z nas. Za to, że pomaga nam kochać Boga, naszych bliźnich i prowadzi nas do wiekuistego szczęścia.
Czcimy i uwielbiamy Trzy Osoby Boskie w czasie każdej Mszy św., rozpoczynając i kończąc ją znakiem krzyża świętego. Jest to dla nas przypomnienie, że poprzez uczestnictwo w Najświętszej Ofierze najlepiej wyrażamy naszą miłość, dziękczynienie i uwielbienie dla Trójcy
Świętej.
Naszą cześć, uwielbienie i dziękczynienie dla Trójcy Świętej wyraźmy także kończąc to dzisiejsze rozważanie odmawiając wspólnie:
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak było na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen!



TAJEMNICA BOŻEJ MIŁOŚCI
Uroczystość Trójcy Świętej
„ Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, Bogu, który jest i który był, i który przychodzi" (Ap 1,8)
Pewien król chciał koniecznie zobaczyć na własne oczy Pana Boga. Wezwał więc największych mędrców i kapłanów, przedstawił im swoje życzenie i zagroził dotkliwymi karami, jeżeli nie spełnią królewskiej woli.
Wszyscy mędrcy i kapłani byli zrozpaczeni i już zaczęli przygotowywać się na najgorsze, gdy zgłosił się przed królem prosty pasterz i oznajmił, że wykona trudne zadanie. Król nie dowierzał, powtórzył więc swoje groźby, ale w końcu posłuchał pasterza i dał się wyprowadzić na pobliskie łąki. Tutaj pasterz wskazał na słońce i powiedział do monarchy: - Patrz, panie! Król podniósł na chwilę głowę, ale szybko ją opuścił: - Ty głupcze, chcesz abym oślepł? - zawołał zdenerwowany. - Ależ, panie - odparł pasterz - słońce jest tylko słabym odblaskiem Boga. Jak więc chcesz zobaczyć Boga, skoro nie możesz spojrzeć w słońce?
To, co starał się uzmysłowić królowi ten prosty pasterz, św. Augustyn ujął w następujących słowach: „Mały i ogra¬niczony byłby Bóg, gdyby ograniczony rozum ludzki mógł pojąć wszystkie Jego sprawy".
Kiedy gromadzimy się dzisiaj w świątyni, aby oddać cześć i chwałę Trójcy Świętej, musimy najpierw stwierdzić, że prawda o Trójcy Świętej jest wielką tajemnicą wiary.
Tajemnicą, której my ludzie nigdy do końca nie zdołamy zrozumieć, ani wytłumaczyć.
Cóż nam zatem pozostaje? Nic innego, tylko przyjąć z wiarą to, co o sobie samym, o Bogu Ojcu i o Duchu Świętym objawił nam Pan Jezus. Przez wszystkie karty Ewangelii przewija się nauka Chrystusa o wzajemnej miłości trzech Osób Boskich: Ojciec kocha Syna, Syn kocha Ojca - a jakby tchnieniem wzajemnej miłości Ojca i Syna jest Duch Święty. Śmiało więc można powiedzieć, że to właśnie miłość pozwala nam uchylić rąbka tej wielkiej tajemnicy. Jeden z największych filozofów chrześcijańskich, św. Tomasz z Akwinu mówi, że miłość to znaczy „stanowić jedno, nie przestając być wieloma". To właśnie widzimy w Bogu, który choć w trzech Osobach - stanowi jedność.
W świecie materialnym i duchowym spotykamy rzeczy o tej samej naturze, ale trzech różnych postaciach. Na przykład woda nie zawsze występuje w stanie płynnym, ale zmienia się w parę, śnieg i lód. Każda postać tej samej wody jest inna. Troistość występuje również w na¬szej duszy, bo jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga; nosimy więc w duszy odbicie trzech Osób Boskich. Nasza dusza poznaje rozumem, decyduje wolą i kocha serdecznym uczuciem ludzkim.
Nie wiemy wszystkiego o Trójcy Świętej, bo wiedzieć tu na ziemi nie możemy. Tym niemniej wiemy tyle, ile nam potrzeba do naszego zbawienia. Wiemy, że powin¬niśmy starać się, aby dusze nasze były mieszkaniem Trójcy Świętej. Wiemy, że powinniśmy żyć w stanie łaski uświęcającej i starać się współpracować z Trójcą Świętą. W jaki sposób mamy to czynić?
Przywykło się mówić, że Bóg Ojciec nas stworzył, Syn Boży nas odkupił, Duch Święty zaś oświeca nas i uświęca. Nasza więc współpraca z Trójcą Świętą będzie polegała na włączeniu się w tę akcję Osób Boskich, w imię miłości do Boga i Jego dzieła.
Poprzez naszą pracę, trudy i wysiłki powinniśmy z Bogiem Ojcem dalej stwarzać świat. Dzieło stworzenia nie jest bowiem jeszcze ukończone. Ono trwa nadal i będzie trwało aż do skończenia świata.
Wspólnie z Chrystusem powinniśmy dalej świat zbawiać. Dzieło zbawienia dokonuje się poprzez cierpienie Syna Bożego i poprzez cierpienie każdego z nas. Pomagamy Chrystusowi w zbawieniu świata i siebie samych, kiedy dobrowolnie jednoczymy nasze krzyże i cierpienia z Jego krzyżem i cierpieniem.
Wspólnie z Duchem Świętym powinniśmy oświecać i uświęcać świat. Możemy to czynić naszymi ustami i dłońmi, sercem i modlitwą, a przede wszystkim przykładem własnego życia.
Wykorzystajmy zatem dzisiaj tę podniosłą uroczystość, aby jeszcze bardziej zacieśnić nasze więzy z Trójcą Świętą. Uwielbiajmy i dziękujmy Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu za wszystkie łaski i dary, które od Niego otrzymaliśmy.
Dziękujmy Bogu Ojcu za to, że z miłości stworzył nas ludźmi, istotami rozumnymi, a nawet uczynił nas swoimi synami i córkami. Dziękujmy Synowi Bożemu za to, że stał się człowiekiem, że żył wśród nas, uczył nas, umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia. Dziękujmy Duchowi Świętemu za to, że nieustannie prowadzi Kościół, za to, że żyje w duszy każdego z nas. Za to, że pomaga nam kochać Boga, naszych bliźnich i prowadzi nas do wiekuistego szczęścia.
Naszą cześć, uwielbienie i dziękczynienie dla Trójcy Świętej wyraźmy kończąc to rozważanie słowami pięknej pieśni:
,,Ciebie wzywamy, Ciebie błagamy, o Błogosławiona
Trójco!
Ratuj stworzenie, daj opatrzenie, o Błogosławiona
Trójco!
Wlej ducha Twego, do serca mego, o Błogosławiona Trójco!
Wspomóż w potrzebie, proszących Ciebie, o Błogosła¬wiona Trójco!
Odpuść nam złości, dla Twej miłości, o Błogosławiona
Trójco!
Oddal głód, wojny, daj czas spokojny, o Błogosławiona
Trójco!
Strzeż nas żyjących, broń konających, o Błogosławiona
Trójco!
Daj nam być w niebie, prosimy Ciebie, o Błogosławiona
Trójco!"



Uroczystość Przenajświętszej Trójcy
Wyznawanie Trójcy Przenajświętszej w naszym życiu
W pięknych i wzniosłych słowach w dzisiejszym pierw¬szym czytaniu mszalnym przemawiał do nas natchniony autor. Mówił o mądrości, z jaką Bóg stwarzał i urządzał świat.
„Pan mnie stworzył (...) jako początek swojej mocy... od wieków jestem stworzona, od początku nim ziemia powstała. Gdy umacniał niebo z Nim byłam... gdy stawiał granice morzu, z Nim byłam cały czas znajdując radość przy synach ludzkich". W tym wspaniałym świecie rozsiał Bóg bezcenny skarb życia. Obdarzył nim kwiaty, by pięknem i wonią głosiły nie¬skończone piękno swego Stwórcy, obdarzył życiem ptaki, by śpiewem wielbiły Jego dobroć. A z wszystkich stworzeń, w najwspanialszy sposób, uczestniczą w tym darze aniołowie i my - ludzie.
Nie możemy pojąć tajemnicy Trójcy Przenajświętszej, ale wiara mówi nam, co jest Jej treścią, a mianowicie: przebogate życie Boże! Bóg poznaje samego siebie, a obraz wytworzony przez to poznanie to Syn Boży - druga Osoba Trójcy Przenajświętszej. Tym poznaniem obejmuje Bóg wszystko. Nie ma dla Niego granic przestrzeni, ani granic czasu. „Panie, Tyś poznał wszystkie rzeczy" - wołał psalmista, a Paweł Apostoł wyznaje z zachwytem: „O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Bożej! Jakże niezbadane jego wyroki i nie do wysiedzenia Jego drogi!".
Oto wielka tajemnica wiary! Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty - nierozdzielna Trójca - wyraz Bożego życia! Czcimy Ją wołają trzykrotnie: „Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu".
Tajemnica Trójcy Przenajświętszej to największa, niezgłę¬biona tajemnica naszej wiary. Nie zdoła jej przeniknąć ludzki umysł. A przecież to misterium tak ściśle jest związane z naszym całym życiem. Powiada Paweł Apostoł: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!".
Swe dzieło stworzenia Bóg ukoronował powołaniem do bytu człowieka. „Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze". Otrzymał on nie tylko życie takie jak rośliny i zwierzęta, lecz także obdarzony został rozumem i wolną wolą. Jest podobny do Boga. Ale to nie wszystko! Stwórca dał mu dar jeszcze większy, nadprzyrodzony, uczestnictwo w życiu Trójcy Świętej, dar łaski uświęcającej. Bóg uczynił człowieka dzieckiem Bożym i dał mu prawo do oglądania Go „twarzą w twarz" po przejściu do wieczności.
Cóż więcej mógł uczynić? A jak na to odpowiedział człowiek? Skarży się Bóg ustami proroka: „zaginęły wierność i miłość i znajomość Boga na ziemi. Przeklinają, kłamią, cudzołożą, po¬pełniają gwałty, a zbrodnia idzie za zbrodnią".
Lecz oto znowu objawia się miłość Boga. Zsyła na ziemię Syna swego Jednorodzonego, jako Odkupiciela. Bóg staje się podobny nam we wszystkim oprócz grzechu. Idzie przez zie¬mię, naucza, leczy chore dusze ludzkie, a wreszcie cierpi i umiera, „abyśmy życie mieli i mieli je w obfitości". Owo¬cem męki i krzyża jest przywrócona godność dziecięctwa Bożego, przywrócone prawo do nieba. Czy cenimy tę wielką łaskę? Czy walką o wytrwanie staramy się okazać Bogu wdzięczność? Wsłuchajmy się w wołanie św. Pawła w dzisiejszym czytaniu mszalnym: „Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem, przez Pana naszego Jezusa Chrystusa"
Oto wielka tajemnica wiary! - woła Kościół, a my z wiarą i miłością odpowiadamy: Głosimy śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie, a wraz z Tobą wyzna¬jemy Boga Ojca i Ducha Świętego - Trójcę Przenajświętszą.



ADORACJA
K. Upadamy na kolana przed Tobą, Jezu Chryste! W swej niezmierzonej miłości, w swej trosce o nasze dusze, pozostałeś wśród nas, aby być naszym pokarmem i aby miesz¬kać pośród synów ludzkich. Korzymy się przed tą ogromną tajemnicą. Wyznajemy ją, gdy po konsekracji wsłuchujemy się w słowa kapłana: „Oto wielka tajemnica wiary!"
Klęczymy teraz w pokorze, by rozważyć tajemnicę ży¬cia Bożego, tajemnicę Trójcy Przenajświętszej.
Jezu obecny przed nami! Jesteś przedziwnie złączony z Twym Ojcem niebieskim i Duchem Świętym, który od Ojca i od Ciebie pochodzi. Oddajemy Ci najgłębszą cześć i wołamy: „Oto wielka tajemnica wiary!"
Śpiew: Kłaniam się Tobie... (2 zw.)
K. Korzymy się, Jezu, przed niezgłębioną tajemnicą Trójcy Przenajświętszej. W naszym uwielbieniu łączymy się z za¬stępami duchów niebieskich i dusz zbawionych, które otrzymały już nagrodę za swą wiarę, nadzieję i miłość na ziemi. Tutaj, w doczesności, każde szczęście jest ograni¬czone i przemijające. Święty Paweł mówi: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany". To spoglądanie w Boga nig¬dy nie skończy się, bo Bóg jest wieczny, nigdy nie spo¬wszednieje, bo piękność Boża jest nieskończona.
Jezu! Patrząc na nas z hostii Przenajświętszej przeni¬kasz nasze myśli, widzisz nasze zamiary, znasz przyszłość. Spraw, by umysły nasze dążyły do coraz dosko¬nalszego poznania Ciebie, a nasze sumienia były czułe na Twój głos.
Śpiew: „Boże mocny, Boże cudów..." (1 zw.).
K. Przed naszymi oczami dokonała się dzisiaj Najświętsza Ofiara Mszy św., największe dzieło miłości Boga do człowieka. Ofiarowałeś się, Jezu, za nas grzesznych, a potem pozwoliłeś nam w kornej adoracji wielbić Ciebie, obecnego na ołtarzu. Rozważyliśmy u Twoich stóp tajemnicę Trójcy Przenajświętszej. Z nią związane jest nasze życie W Jej Imię zostaliśmy ochrzczeni, umocnieni w sakramencie bierzmowania. W Jej Imię otrzymaliśmy odpuszczenie grzechów naszych w sakramencie pokuty. Trójcę wyznajemy, znacząc nasze czoła, usta i serca znakiem świętego krzyża.
Oto wielka tajemnica wiary! - woła Kościół, a my z wiarą i miłością odpowiadamy: Głosimy śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie, a wraz z Tobą wyznajemy Boga Ojca i Ducha Świętego.


Przeznaczeni.plPłockie strony

Wymiana Banerow Stron Chrzescijanskich
Friends link: visio-2013-pro-key microsoft-stellt-android-smartphone-projekt-key GĂźnstiges-8-Zoll-Tablet-von-MAS-Elektronik-key Microsoft-Project-2013-Professional-key microsoft-project-2013-editionen-key project-professional-2013-de-key microsoft-project-standard-professional-key ms-project-2013-uebersicht-preis-key microsoft-project-professional-2013-deutsch-pc-key microsoft-project-professional-2013-sale-key microsoft-project-professional-2013-product-key-kaufen microsoft-project-professional-2013-32-bit-key-kaufen office-project-keys-kaufen
Friends link: Windows-7-Professional-SP1-Key Windows-7-Professional-SP1-Key-2 Windows-7-Professional-SP1-Key-3 Windows-7-Professional-SP1-Key-4 Windows-7-Professional-SP1-Key-5 Windows-7-Professional-SP1-Key-online Windows-7-Professional-SP1-Key-online-2 Windows-7-Professional-SP1-Key-online-3 Windows-7-Professional-SP1-Key-online-4

Friends link: windows-7-home-premium-key-cheap buy-windows-7-home-premium-key purchase-windows-7-home-premium-key windows-7-home-premium-key-sale windows-7-enterprise-key-cheap windows-7-enterprise-key-sale windows-7-enterprise-key-online windows-7-home-premium-key-online buy-windows-7-enterprise-key purchase-windows-7-enterprise-key
300-208 www.pass4suresale.com 70-485 http://www.examskip.com/ 70-643